Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Szukajmy wsparcia

Sami - niewiele możemy... Systemy wsparcia są ważne, jak wsparcie w rodzinie, oparcie przyjaciołach... Motywacja - bo ktoś we mnie wierzy, ufa mi, pokłada nadzieję... Czasem też zdarza się, że gdy gramy "do wspólnej bramki - znajdujemy je w grupie kolegów w pracy. Gdy wykonujesz to samo, wspólne lub podobne zadanie, robi się trochę lżej.  Ktoś wprowadza cię w nowe obowiązki nie dlatego, aby cię "wkręcić", "wpuścić w maliny", macie przecież ten sam - życiowy cel.  Nawet w rodzinie, w małżeństwie - ponosicie ryzyko razem, wspólnie lub też dzielicie je między siebie. Solidarnie lub komplementarnie. Udzielacie sobie pomocy i wsparcia mając kompletnie różną naturę.    Skąd więc strach przed zaangażowaniem, odpowiedzialnością za drugą osobę... Podział obowiązków. Sprzyja temu zarówno powierzone zadanie, jak i jego zespołowość. Dzielimy między siebie pracę i naukę, licząc na rodzinę czy bliskich... Opiekujemy się sobą, troszczymy - czas poświęcając na  schorowa...

Ucieczka od odpowiedzialności...

Ze strachu, że zbłądzimy... Z lęku, że konieczne jest zapłacenie frycowego lub ryzyko utraty. Ból, ofiara, rezygnacja z siebie lub własnego dobra... Myślimy też, że nie dorośliśmy do "roli", że nie potrafimy, że nie damy rady...  Strach przed samotnością... Przed tym, że w efekcie zostaniemy (jesteśmy) sami, że zbyt mało wiemy, niewiele potrafimy, że zbyt drogo za przyjemności życia trzeba zapłacić...  Koszt "poświęcenia się", ciężar podejmowanej zmiany - rozwoju, przemiany.  A może i to, że niesiemy w sobie obawę, że nie damy rady sami (jako rodzice, jako małżonkowie, jako żona czy mąż), a to strach - że znikniemy niepostrzeżenie, nie zostawiając po sobie niczego znaczącego.  Że nasze życie może się skończyć szybko, czy też boleśnie lub też - tragicznie.  Podobno, mężczyźni boją się bardziej - truchleją też na myśl o przegranej, o rezygnacji, o kolejnym - dalszym miejscu poza podium...  Są mocniej spięci ale też zagubieni, bezradni, zdeterminowa...

Gdy wszystko męczy...

Chroniczne zmęczenie... Słabość. Towarzyszące nam lęki  i obciążenie. Odpowiedzialność, troska, zagubione aspiracje,  nasze marzenia, które odstawialiśmy na bok. Cierpienie jakie odczuwamy, i wcale nie fizyczne. Ból wewnętrzny,  utrata ducha i mocy, brak wiary w naszą sprawczość, w kontrolę nad całą sytuacją. Brak wiary w naszą niezależność, utratę siły.  Niemoc... Czujemy się tak często, i czujemy, że jesteśmy sami.  Że tylko my “tak mamy”. Czasem ktoś poda nam dłoń, ale my potrafimy dumnie odmówić,  cierpiąc w milczeniu całą niemoc - dalej, męcząc się  niewypowiedzianie,  nie...