Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2019

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...

Niczym znani i lubiani

 My.... tu i teraz.... Ludzie z pierwszych stron gazet, ze świeczników, z malowanych tronów,  Ci którzy czasem łaskawie patrzycie w dół, w stronę tej szarej i gęstej masy...  Ślepo wam wierzymy, bo tak chcemy - że taki jest ideał bycia i życia w tym XXI wieku...  Gdy wszyscy na ciebie patrzą, obserwują i czytają twoje słowa na blogach, instach czy fejsach, w pisanych i publikowanych pamiętnikach i wywiadach - rzekach. I tak, jak kiedyś w piosence dostrzegamy faktycznie to, że "tłum spija słowa z twych ust" - i my, mamy nadzieję, że właśnie to zbliżenie do idola, pozwoli skosztować sławy...    Żyjemy bardziej życiem innych osób niż swoim własnym, totalnie pochłonięci, nie zdajemy sobie sprawy - że to wszystko ułuda, że to nie my... Wzorujemy się na innych, posługujemy się ich radami, wzorami na "bycie" i na "trwanie". Przepisem na to, jak być doskonalszym, lepszym, popularniejszym, pożądanym. Żyjemy ułudą. Nasze złud...

Być czujnym

Staramy się... jako rodzice by nasze dziecko za wszelką cenę było bezpieczne, unikało wszelkich ryzykownych sytuacji i zagrożeń. Czasem nawet chcielibyśmy uchronić je zasłaniając własną piersią.  Zadręczamy się wiecznym: czy zrobiłam wszystko, czy wszystko sprawdziłam, czy kontroluję, czy wiem... czy zapytałam i upewniłam się... Czy znam ludzi jakimi się otacza, ich rodziców i te miejsca, ach te miejsca.  Czy on jest rozsądny, wreszcie - czy zna moje lęki i obawy... No właśnie, często przekazujemy innym nasze owoce z przeszłości: te dziwne i nie kończące się lęki i obawy, strachy i wyobrażenia. Także uprzedzenia i niepewność. Powodujemy, że młody człowiek czuje to co my i tak jak my, nie starając się o budowanie autonomii i wzrastanie w odwadze i niezależności.    Nasze zachowanie powoli przestaje być troską, a zaczyna graniczyć z obsesją: obsesją kontroli i odpowiedzialności "za", próbą przeniknięcia rzeczywistości do głębi. Już nie sami męczymy się z naduż...