Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2018

Poznaję siebie i drugiego człowieka

Tak samo w przypadku zła jak i dobra, najpierw chcemy spróbować aby dokonać wyboru. Odkryć choć mały rąbek tajemnicy. Ponieść jakiś koszt aby mieć świadomość tego, w jakim kierunku zmierzam. Nawet boleśnie odrzucony i potępiony za działanie, czy za zaniechanie - mam skłonność jako człowiek do przywiązania. Do powtarzających się aktywności... jak u dziecka a utysty cznego - przywiązanie do swoich rutyn. W nich każdy z nas czuje się bezpiecznie, pewnie... Zna je na wylot... Pewnie dlatego często popełniamy te same błędy. Owszem, uczymy się - poznawczo, mentalnie - ale nasze działania przeczą tej życiowej logice. Jak używanie tych samych słów, podobne rozwiązywanie zadań czy problemów. Traktujemy życie i jego wyjątkowe zdarzenia jak sytuację do realizacji tej samej recepty... Czy dane nam jest wyjść, uciec z takich sytuacji??? Przerwać łańcuch zdarzeń, osłabić jego ogniwa??? Na szczęście rutynie przeczą kolejne, za każdym razem inne, głębokie i te delikatne - rozmowy z ludźmi i pro...

Pustka

Nawet jeśli pustka nas dotyka, jesteśmy pełni emocji... Strachu i niepokoju, bólu jaki towarzyszy temu, że nie jesteśmy mocni i niepewność osłabia nas. Wewnętrznie osłabia. Trudno podjąć decyzję, trudno za nią odpowiadać, realizować swoje zamierzenia. Trudno w takim odczuciu nawet ze samym sobą wytrzymać.  Sami i samotni... Bez oparcia w nikim, bez oparcia w niczym... Malutcy.  A jeśli malutcy, to kruche istoty. I my mamy iść w życie i je wygrać??? Dać sobie ze wszystkim radę. Podążać do celu i wreszcie go osiągnąć??? W ogóle - jak w tej sytuacji stawiać przed sobą cele, ambitne i duże. Bez drugiego człowieka nie znaczymy prawie nic. Współdziałanie jest cudownym napędem. To dzięki sobie nawzajem, czyli w relacji - jesteśmy lepsi. Wzbogacamy się. Istniejemy... Oczekujemy innych - i nie tylko, działamy przecież.  Co dzień, budzimy się i stajemy do walki!!! O kogoś, o coś - nawet jeśli to nazywamy czasem walką "o lepsze jutro". Ta pustka, to ona źle o nas świadczy...

Zagubiony człowiek

Idzie i zdaje mu się nawet, że wędruje. Choć inny nazwałby to ucieczką... W lęku, zasłania oczy. Kapelusz głębiej naciąga na twarz lub zniekształca czapkę. Anonimowy i zawsze sam. samotny... Niepewny... Zadaje sobie 100 pytań na minutę... Innych nie pyta, bo nie wypada. Stara się sam sprostać kolejnym wyzwaniom, ale już zawczasu lęka się, że nie podoła... Że znów da plamę. Nic przecież nie wyjdzie ze starań, z pracy, jest przekonany że szkoda próbować. Słyszał to przez całe życie - że nic z niego nie będzie, że będzie nikim bo jest już niczym... Chyba nikt go nie kochał, a przynajmniej - nie mówił mu o tym. Unosi się w powietrzu...  Wpada do gabinetu, siada na moment i już usiłuje się zerwać do lotu.  Mam czasem wrażenie że trafił tu zupełnie przypadkiem, sam nie chciał - ale nogi wybrały ten kierunek. Naiwne, samowolne, tylko one jeszcze walczą - wierzgając. Nie podporządkowały się do końca. Chce herbatę lub szklankę wody, ale od razu przeprasza za kłopot - i rezygnuj...