Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2019

Twórca schematów

Schematy dają fikcyjne poczucie stałości i bezpieczeństwa, wyprodukowane gdzieś w środku nas - na potrzeby przetrwania, przeżycia ciężkich chwil - sytuacji, spotkań, nawału pracy, fizycznego niżu, innych problematycznych sytuacji. Także na wypadek samotności... Samotni w trudzie prężymy muskuły trochę jak Syzyf przy swoim zajęciu... próbujemy uniknąć zawaleniu się budowli lub dać radę dźwiganemu na karku problemowi. Mało kiedy kończy się to sukcesem. Ciągnięcie i przywiązanie do schematu jest też dziedzictwem minionej epoki - nie wychylam się, nie przepycham z pomysłami, robię swoje... realizuję jakiś z góry narzucony plan. Jest to też świadectwo tego, że traktuję moje zadania i pracę jako coś zewnętrznego, do czego nie mam przekonania. Jako coś narzuconego lub jedynie - źródło utrzymania siebie i bliskich... Po jakimś czasie trwania w zadaniu, w kieracie, ciężar robi się niewygodny, dziwnie obcy aż w pewnym momencie pytamy sami siebie: o co tu w ogóle chodzi, o co walczę, po co ...

Kryzys jako siła rozwojowa

Nie każdy z nas ulegnie takiej sytuacji, niekoniecznie doświadczy przewlekłej słabości, osamotnienia, poczucia braku nadziei i wszechogarniającej trudności. Doświadczenie braku perspektywy, poprawy, lepszego jutra - przytłacza niewielu z nas. Ale jest takie grono, które postrzega siebie w kategorii "ofiary". Kryzys jest dojmujący, potężny, dotyka kilku sfer naszego życia i przynosi ze sobą spory dyskomfort.  Zwykle dopada nas w samotności... w jakimś osłabieniu - jest kąśliwy, rozwija się i bywa groźny... Mamy wrażenie... poczucie... doświadczamy go prawie namacalnie. No bo jak pozbyć się subiektywnego przekonania, że tylko nas dotyka rzeczone nieszczęście, inni mają się dobrze i zawsze mogą liczyć na wsparcie, pociechę i dobre słowo??? Myślimy o sobie: tylko ja/my tak mamy... Już nie może być dobrze, nie poprawi się - nie wytrzymam tego, nie podołam. Opuszczają mnie i siły i nadzieja... Jak żyć??? Po kilku próbach pozbierania się, zakończonych niepowodzeniem lub do...

Jestem tu nowy... debiut w szkole

Pierwszy dzień, nowe znajomości... pełne szczęścia zmiany w życiu, albo też smutna rzeczywistość. Nowe miejsce i nowi ludzie a z nimi pojawiający się niepokój... Nie tylko emocje dają się we znaki młodym, ale cała somatyka i ciało wysyła dziwne i niespójne sygnały. Poruszenie, zagubienie i zakłopotanie... Czasem samotność i poczucie bycia odrzuconym lub izolowanym.  Po tych kilku miesiącach - znów jesteśmy inni.  Rzuceni w jakieś tajemne "nowe". Kłębiące się zjawiska z określeniem "nowy"... czasy, miejsce, ludzie, wydarzenia, relacje. Nawet jeśli nie bolą - to zaskakują... Brzmią inaczej. Czasem budzą strach lub przerażenie. A jeśli dotychczas mieliśmy wiele trudnych doznań związanych ze zmianą - obawa rośnie w nas prędko. Wżera się w umysł, oplata jak bluszcz. Więzi dłonie i stopy. Uniemożliwia unik, oddech, ucieczkę, raczej dręczy...   Zmiana jest zawsze obarczona ryzykiem, nie usuniemy takich doświadczeń z życia. Każdy dzień przynosi to tajemnicze "n...