Przejdź do głównej zawartości

Kryzys jako siła rozwojowa

Nie każdy z nas ulegnie takiej sytuacji, niekoniecznie doświadczy przewlekłej słabości, osamotnienia, poczucia braku nadziei i wszechogarniającej trudności. Doświadczenie braku perspektywy, poprawy, lepszego jutra - przytłacza niewielu z nas.

Ale jest takie grono, które postrzega siebie w kategorii "ofiary".

Kryzys jest dojmujący, potężny, dotyka kilku sfer naszego życia i przynosi ze sobą spory dyskomfort. Zwykle dopada nas w samotności... w jakimś osłabieniu - jest kąśliwy, rozwija się i bywa groźny...

Mamy wrażenie... poczucie... doświadczamy go prawie namacalnie.

No bo jak pozbyć się subiektywnego przekonania, że tylko nas dotyka rzeczone nieszczęście, inni mają się dobrze i zawsze mogą liczyć na wsparcie, pociechę i dobre słowo??? Myślimy o sobie: tylko ja/my tak mamy... Już nie może być dobrze, nie poprawi się - nie wytrzymam tego, nie podołam. Opuszczają mnie i siły i nadzieja... Jak żyć???

Po kilku próbach pozbierania się, zakończonych niepowodzeniem lub dodatkowym cierpieniem, nadchodzi brak mobilizacji, brak chęci by cokolwiek zmienić. Wreszcie opuszczamy głowę. Zgadzamy się na taką rzeczywistość jaka ona jest - jaka się nam jawi, wydaje się być... Potem nawet przekonujemy samych siebie, że w pełni zasłużyliśmy na te dni, te doświadczenia, ten ból, gorycz porażki lub stratę. Na odrzucenie przez innych. Sami sobie byliśmy winni...  

Spada samoocena, czujemy się jak bite psy. Jak okładane ze wszystkich stron ofiary zmowy lub obojętnego milczenia. Kryzys i jego następstwa nie znikną same. Nie wyjdziemy z niego szybko, jeśli na swój temat mamy szereg teorii i przekonań oraz kierujemy się i żyjemy spiskową teorią dziejów... Gdy nie mamy pozytywnych doświadczeń wychodzenia z ciężkich sytuacji zwycięsko, gdy brak nam w koło przyjaciół, rodziny - naturalnego systemu wsparcia. Gdy nie podano nam pomocnej dłoni...
Potrzebujemy czasem bardziej innych, ich obecności i głosu. Ich postawy i przykładu. Nikt z nas nie jest samotną wyspą, a czasami - bardziej potrzebujemy życzliwej bliskości drugiej osoby.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tęsknoty i pragnienia

  Niezaspokojone... pierwotne i tkwiące w nas.  Pełne palącego ognia. Bo niemożliwe do usunięcia, są w nas, tkwią, pewnie i dlatego, że to szczególnie ludzka jest rzecz.  Myślę, że w jakiś inny sposób swoje pragnienia nie tyle tłumimy ile pragniemy dać im upust..., a takie podobnego rodzaju dążenie do zaspokojenia tęsknoty, bycia i przynależenia do kogoś, doświadczenia mocnej więzi emocjonalnej - oddania się - wyrażają i odczuwają zwierzęta...  Mam wrażenie, że drzemią one chyba w każdym bardziej skomplikowanym organizmie żywym, zwłaszcza obdarzonym pamięcią czy możliwością życia wspomnieniem, przeszłością... Jak - na przykład - posiadanie dziecka przez parę, która stara się o nie całymi latami, i patrzy na spacerze na radosne baraszkowanie matki czy ojca z dzieckiem na trawie, w parku... Marzenie, a bardziej pragnienie - dziecka, które odchodzi, umiera, oddala się - a ma swoje "małe marzenie" do realizacji i szuka osób jakie pomogą w jego urzeczywistnieniu... Niezwy...

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...