Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Napady lęku i paniki

Pozorny spokój, równowaga... dobry nastrój i trwanie.  Ale bywa, że coś nadchodzi niespodziewanie, dotyka nas ból, piecze w sercu - w klatce piersiowej, czujemy skurcz serca - ogarnia nas duszność. Mamy przed oczami mroczki. Doświadczamy utraty pamięci, urywania się płynności tego - co myślimy czy mówimy w danej chwili. Nerwowo łapiemy powietrze, panika uniemożliwia nam wtedy całkowicie funkcjonowanie i wzrost, paraliżuje nas i każde dział a nie, nawi ą zywanie relacji.  G wałtownie potrzebujemy pomocy lub obecności kogoś blisko, asekuracji, wsparcia. Można by tak pewnie bez końca, ale nie jest to możliwe.  Nie teraz, nie dziś, mamy wrażenie - że tak już będzie zawsze... Istnieje trudność, przeszkoda. Nierealna być może - ale p otencjalna... Zaskakiwanie człowieka i to co może się dziać przypadkowo staje się trudne, uciążliwe, niemiłe. Przywodzi o paniczny strach, ból istnienia. Wprowadza chaos i niepokój w działanie. Nie jest dobrze, gdy ktoś pojawi się za pleca...

Wezwana na dywanik

Zwykle nie wiesz, w jakiej sprawie.Masz zejść, masz rzucić wszytko i być. Ale jaki? Określony, lub mniej... już zaczynasz kombinować, w głowie rodzi się kilka hipotez, zaczynasz więc zawczasu i na już - wymyślać usprawiedliwienie lub chociaż powód - z jakiego to jesteś wezwany. I ja -pamiętam taki moment z mojej pracy, jak zostałam wezwana do szefowej - srogiej i humorzastej, kazała mi po wejściu do jej gabinetu zamknąć drzwi. Sparaliżowana usiadłam na krzesełku przed nią, w głowie burza myśli... Co, skąd... Co zawaliłam... A ona - konfidencjonalnym szeptem zwróciła się do mnie... jak ty zrobiłaś tę pyszną szarlotkę z pianą i z kruszonką na wierzchu, co ty tam dałaś. Mam do ciebie prośbę - kontynuowała. Powiedz co mam kupić, i upiecz na zbliżającą się radę... Pot na plecach zaczął przysychać, włosy opadły - na swoje pierwotne miejsce, oddech mi się zaczął uspokajać. Zawał - cofał się... Tyle strachu, nerwów, kłębiących się myśli. Szok... Dane mi było uniknąć czego - no właś...

Poznaję siebie i drugiego człowieka

Tak samo w przypadku zła jak i dobra, najpierw chcemy spróbować aby dokonać wyboru. Odkryć choć mały rąbek tajemnicy. Ponieść jakiś koszt aby mieć świadomość tego, w jakim kierunku zmierzam. Nawet boleśnie odrzucony i potępiony za działanie, czy za zaniechanie - mam skłonność jako człowiek do przywiązania. Do powtarzających się aktywności... jak u dziecka a utysty cznego - przywiązanie do swoich rutyn. W nich każdy z nas czuje się bezpiecznie, pewnie... Zna je na wylot... Pewnie dlatego często popełniamy te same błędy. Owszem, uczymy się - poznawczo, mentalnie - ale nasze działania przeczą tej życiowej logice. Jak używanie tych samych słów, podobne rozwiązywanie zadań czy problemów. Traktujemy życie i jego wyjątkowe zdarzenia jak sytuację do realizacji tej samej recepty... Czy dane nam jest wyjść, uciec z takich sytuacji??? Przerwać łańcuch zdarzeń, osłabić jego ogniwa??? Na szczęście rutynie przeczą kolejne, za każdym razem inne, głębokie i te delikatne - rozmowy z ludźmi i pro...

Pustka

Nawet jeśli pustka nas dotyka, jesteśmy pełni emocji... Strachu i niepokoju, bólu jaki towarzyszy temu, że nie jesteśmy mocni i niepewność osłabia nas. Wewnętrznie osłabia. Trudno podjąć decyzję, trudno za nią odpowiadać, realizować swoje zamierzenia. Trudno w takim odczuciu nawet ze samym sobą wytrzymać.  Sami i samotni... Bez oparcia w nikim, bez oparcia w niczym... Malutcy.  A jeśli malutcy, to kruche istoty. I my mamy iść w życie i je wygrać??? Dać sobie ze wszystkim radę. Podążać do celu i wreszcie go osiągnąć??? W ogóle - jak w tej sytuacji stawiać przed sobą cele, ambitne i duże. Bez drugiego człowieka nie znaczymy prawie nic. Współdziałanie jest cudownym napędem. To dzięki sobie nawzajem, czyli w relacji - jesteśmy lepsi. Wzbogacamy się. Istniejemy... Oczekujemy innych - i nie tylko, działamy przecież.  Co dzień, budzimy się i stajemy do walki!!! O kogoś, o coś - nawet jeśli to nazywamy czasem walką "o lepsze jutro". Ta pustka, to ona źle o nas świadczy...

Zagubiony człowiek

Idzie i zdaje mu się nawet, że wędruje. Choć inny nazwałby to ucieczką... W lęku, zasłania oczy. Kapelusz głębiej naciąga na twarz lub zniekształca czapkę. Anonimowy i zawsze sam. samotny... Niepewny... Zadaje sobie 100 pytań na minutę... Innych nie pyta, bo nie wypada. Stara się sam sprostać kolejnym wyzwaniom, ale już zawczasu lęka się, że nie podoła... Że znów da plamę. Nic przecież nie wyjdzie ze starań, z pracy, jest przekonany że szkoda próbować. Słyszał to przez całe życie - że nic z niego nie będzie, że będzie nikim bo jest już niczym... Chyba nikt go nie kochał, a przynajmniej - nie mówił mu o tym. Unosi się w powietrzu...  Wpada do gabinetu, siada na moment i już usiłuje się zerwać do lotu.  Mam czasem wrażenie że trafił tu zupełnie przypadkiem, sam nie chciał - ale nogi wybrały ten kierunek. Naiwne, samowolne, tylko one jeszcze walczą - wierzgając. Nie podporządkowały się do końca. Chce herbatę lub szklankę wody, ale od razu przeprasza za kłopot - i rezygnuj...

Bez zęba na przedzie

Kiedy wojna jest blisko, w zasadzie już trwają ruchy wojsk i wszelkie zakusy militarne, to i ja zaczynam się zastanawiać czy nie zacząć zbrojeń, a przynajmniej bud o wy zgrabnego mu ru lub postawienia szerokiego szpaleru - tj. zasiek kolczastych... Pozornie rodzi mi się w głowie pytanie: Czego tu się bać, pomyślałam gdy człowiek idzie się spotkać na grupie roboczej dotyczącej uczennicy - face to face a kimś z jej opiekunów... C zy też, dostaje pismo z policji, zamknięte, gdy nawet czeka ono na mnie, bo nikt w domu nie chce otworzyć, patrzy wymownie na mnie... Dlaczego staje mi włos na karku i cierpnie m i skóra jak kotu czy psu, który nie chce wykonać komendy: "leżeć", bo mu do kontekstu pasuje raczej "waruj" - bądź czujny, gotów... Ano niby nic, żadnego zagrożenia... Ale gdy ja czasem spotykam się na gruncie zawodowym ze świeżym jeszcze rodzicem, z niewielkim stażem w branży, a je dnak - z pełnym arsenałem słów i argumen tów, rozkrzyczanym do bólu... mrozi ...

Ale ma tu pani pięknie...

Jak oswoić rzeczywi stość, miejsce i mały wycinek świata by dzieciakom żyło się lepiej, piękniej i bezpiecznie... By chciały tu być... Czasem przychodzi mi śmiać się po cichu, boki zrywać...  Uwagi dzieci o tym, w jakich warunkach pracujemy, co dla nich mamy, czego pełne są nasze pokoje - bo nie nazywamy ich "gabinety", ale i oczywiście nasza szkolna "Kraina przybytku i obfitości" - świetlica. Skarbnica wszelkiego rodzaju czyli pokój pani terapeuty pedagogicznego i zajęciowego (naszej muzykoterapeuty) to naprawdę bajka... gry, układanki, pufy, wszystko do ry sowania i muzykowania... Klasyczna tablica z kre dą!!! Teksty dzieci są rozbrajające, unoszą mnie ponad krzesło - biurko i mój papierowy świat dzienników i kart, zapisków o moich działaniach: "Ojej, ale tu pani ma piiiiięknie", obraca się na stópce taka królewna... :(..) i ma pani tyle kredek i ołówków - a ja lubię też farby(...) A ma je pani gdzieś ukryte, prawda???", kiedy indziej zaś: ...

W co dziś "gramy" (gry psychologiczne w AT)

Kiedyś zastanawiałam się dlaczego z takim uporem i konsekwencją usiłujemy grać w gry psychologiczne, dajemy się w nie wciągnąć i utrzymać przez sporą ilość czasu. Nie szukamy innych - spontanicznych, ciepłych i dobrych sposobów bycia ze sobą. Wchodzenia w relacje i poznawania się, utrzymujemy fikcję jaka tylko częściowo daje nam wzmocnienia - bo gry jeśli tak można określić, dostarczają nam wzmocnień, wrażeń, bogactwa doznań zwłaszcza w pierwszych momentach ich trwania. Wielu ludzi cierpi, bo otacza ich pustka i czują się nie tylko mało atrakcyjni, odtrąceni - ale też zwyczajnie - niezauważani, trochę przezroczyści... Ich zdaniem tworzy się taki balon, taka nieznośna przestrzeń bez doznań, bez atrakcji i mówią wtedy trochę przestraszeni: "nic ciekawego w moim życiu się nie dzieje", "nie ma szans na to, aby się coś zmieniło, nie ma innej perspektywy". Pustka... Być może kiedyś było inaczej, byli przyzwyczajeni do bycia w centrum grupy, rodziny, grona koleżeńskie...

Boli ząbek

Ból zęba u małego dziecka jest inny. Po prostu inny - oczywiście nie da się porównać tego co odczuwa i jak odczuwa go osoba dorosła. Przeżycie jest skrajnie różne... w naszej szkole bywał, by l czasami i jest teraz dostępny na miejscu dentysta. Mężczyzna, potem kobieta... z ośrodka położonego niedaleko, z prawdziwej i dobrej poradni...  Nie człowiek z ulicy, z kasą... że zrobi sobie to miejsce po kosztach czy "darmowo", dzięki dotacji z MEN i MZ -  wyremontuje i będzie "trzepał kasę". Wtedy... było inaczej na początku millenium... Ten facet bardzo, bardzo spokojny, cichy choć mądry, pracował na tym, co miał i co użyczono... Warunki były krótko mówiąc, trudne, bardzo trudne, sprzęt z tamtej, historycznej epoki... Na początku tego wieku - był mi wybawieniem. Na miejscu, w godzinach pracy, próbował uratować na jakiś czas moje dwie "jedynki", kruche i łamliwe. A po moich dwóch ciążach i osłabieniu, degeneracji prawie moich zębów - pomógł mi je utrzymać j...

Obcokrajowiec - bać się czy nie, o to jest pytanie

Już przywykłam, w większym stopniu i oni - w tym roku dużo ponad 20 os ób już - i naprawdę coraz lepiej zaaklimatyzowane w naszym ś ro dowisku szkoły i osiedla, uśmiech w grupie, nowe i znane słowa - i język coraz bardziej pł ynny... oceny jakich przybywa i coraz lepsze. Większa sprawność... Mnie się dotychczas robiło duszno, źle i przykro... Przeżywałam to, obawy ro sły a tu - stało si ę to zjawiskiem powszechnym. Nic nowego!!! Mam nadzieję, że samo dziecko, każde z nich już nie słyszy o inności i obcości.  Nawet nasze "polskie matki - nie ma co się wsty dzić, poprawiło się". Dawniej dziwne zwroty, jeszcze rok temu, takie komentarze się słyszało.  Bo i nie ma się czym chwalić wśród bliskich, ksenofobia i mały światek osiedla, wykluczanie i łatwe doszywanie łaty - tak mocno, by bolało... Był we mnie wtedy i strach i obawa, jak na to zareaguje dziecko. Czy dziecko takiej matki z oceną i paskudnym zwrotem - wypełniającą jej usta, z cezura i dawaną innym a świa de...

Strach przed publiczną oceną

Czasem przychodzi mi omówić sytuację dziecka, które bardzo przeżywa sytuację publicznego odpytywania. Wręcz wcześniej już zadaje pytanie: ile minimum zwrotek wiersza po niemiecku lub po polski muszę przygotować, by zdać - zaliczyć... Aby mieć to już za sobą... Szczególnie jest to ważne dla dzieci chorych... Dla których strach - emocje związane z wystąpieniem, z ekspozycją publiczną ze stresem i wyczekiwaniem na rodzaj przyjęcia i akceptacji lub nie - znaczą zbyt wiele...  Uczennica nie tylko w silnych emocjach, ale dodatkowo wielokrotnie przeżywająca porażkę i trudność, oceniana zwykle słabiej lub poniżej oczekiwań, właśnie tego zawsze się spodziewa. jest pogodzona z losem.  Nie z radością i zaskoczeniem pozytywnym... Z klęską, porażką...  Jej życie nie przynosiło dotychczas i nadal nie zamierza przynosić - radosnych niespodzianek. Tak już ma, tak już jest... żadnych urozmaiceń... Stara bida, zwykła śpiewka. Standard. I w takich właśnie chwilach rodzi się moje, k...

Głodni sukcesu

Wypalenie zawodowe ma często swoje źródło w intensywnym zaangażowaniu i próbie spełnienia nierealnych oczekiwań – własnych, niejako wewnętrznych lub też podyktowanych przez otoczenie.  Kiedy już tak bardzo, bardzo chcemy bo ktoś nas dodatkowo zmotywował i obdarzył (obciążył!!!) kredytem zaufania - padamy... Łatwo nie zauważyć, że już powinniśmy powiedzieć dość. Początkowo reakcją na te niepowodzenia i trudności są ponowne próby oraz jeszcze cięższa praca. Wkładamy dodatkowy i wzmożony wysiłek w prac ę , staramy się okupić go jeszcze większymi wyrzeczeniami, oddajemy się cali. Nasz czas i nasze zdrowie kończy się i jest już na krawędzi wyczerpania, brak nam rozsądku .. . Gubi nas to, że nie zmieniamy nudnego czy przewidywalnego działania na nowe i zaskakujące, ciekawsze. Nie staramy się porzucić go gdy jest beznadziejnie nieskuteczne. Nawet gdy nie osiągamy sukcesu - dalej brniemy w klasyczne już aktywno ś ci, podkręcając nadzieję i sobie samym, stawiając coraz wyżs...