Czasem przychodzi mi omówić sytuację dziecka, które bardzo przeżywa sytuację publicznego odpytywania. Wręcz wcześniej już zadaje pytanie: ile minimum zwrotek wiersza po niemiecku lub po polski muszę przygotować, by zdać - zaliczyć... Aby mieć to już za sobą...
Szczególnie jest to ważne dla dzieci chorych... Dla których strach - emocje związane z wystąpieniem, z ekspozycją publiczną ze stresem i wyczekiwaniem na rodzaj przyjęcia i akceptacji lub nie - znaczą zbyt wiele...
Uczennica nie tylko w silnych emocjach, ale dodatkowo wielokrotnie przeżywająca porażkę i trudność, oceniana zwykle słabiej lub poniżej oczekiwań, właśnie tego zawsze się spodziewa. jest pogodzona z losem.
Nie z radością i zaskoczeniem pozytywnym...
Z klęską, porażką...
Jej życie nie przynosiło dotychczas i nadal nie zamierza przynosić - radosnych niespodzianek. Tak już ma, tak już jest... żadnych urozmaiceń... Stara bida, zwykła śpiewka. Standard.
I w takich właśnie chwilach rodzi się moje, kurcze - stop - przerwijmy to... niech nie ma i nie czuje limitów, niech się ucieszy... niech skorzysta.Bo dlaczego ma być przyzwyczajona do tej porażki, trudności, że i tak jest jej ciężej niż innym, i tak życie jej nie obłaskawiło, a tu i tak walka z samym i samą sobą, kosztować ma ją o wiele więcej.
Nie, stąd nowe ustalenia, niech próbuje ile tylko ma ochotę i sama wpłynie na warunki tego "odpytywania", jak lubi i gdzie lubi... Skoro jej życie w przyszłości nie będzie rozpieszczać, to choć teraz zapewnijmy jej ten potencjał szczęścia, ofiarujmy jej to, co możemy. Zupełnie gratis. Ot tak, aby można było przerwać ten trudny czas, a uśmiechnąć się - ot tak, po prostu!
Szczególnie jest to ważne dla dzieci chorych... Dla których strach - emocje związane z wystąpieniem, z ekspozycją publiczną ze stresem i wyczekiwaniem na rodzaj przyjęcia i akceptacji lub nie - znaczą zbyt wiele...
Uczennica nie tylko w silnych emocjach, ale dodatkowo wielokrotnie przeżywająca porażkę i trudność, oceniana zwykle słabiej lub poniżej oczekiwań, właśnie tego zawsze się spodziewa. jest pogodzona z losem.
Nie z radością i zaskoczeniem pozytywnym...
Z klęską, porażką...
Jej życie nie przynosiło dotychczas i nadal nie zamierza przynosić - radosnych niespodzianek. Tak już ma, tak już jest... żadnych urozmaiceń... Stara bida, zwykła śpiewka. Standard.
I w takich właśnie chwilach rodzi się moje, kurcze - stop - przerwijmy to... niech nie ma i nie czuje limitów, niech się ucieszy... niech skorzysta.Bo dlaczego ma być przyzwyczajona do tej porażki, trudności, że i tak jest jej ciężej niż innym, i tak życie jej nie obłaskawiło, a tu i tak walka z samym i samą sobą, kosztować ma ją o wiele więcej.
Nie, stąd nowe ustalenia, niech próbuje ile tylko ma ochotę i sama wpłynie na warunki tego "odpytywania", jak lubi i gdzie lubi... Skoro jej życie w przyszłości nie będzie rozpieszczać, to choć teraz zapewnijmy jej ten potencjał szczęścia, ofiarujmy jej to, co możemy. Zupełnie gratis. Ot tak, aby można było przerwać ten trudny czas, a uśmiechnąć się - ot tak, po prostu!
Komentarze
Prześlij komentarz