Niezaspokojone... pierwotne i tkwiące w nas. Pełne palącego ognia. Bo niemożliwe do usunięcia, są w nas, tkwią, pewnie i dlatego, że to szczególnie ludzka jest rzecz. Myślę, że w jakiś inny sposób swoje pragnienia nie tyle tłumimy ile pragniemy dać im upust..., a takie podobnego rodzaju dążenie do zaspokojenia tęsknoty, bycia i przynależenia do kogoś, doświadczenia mocnej więzi emocjonalnej - oddania się - wyrażają i odczuwają zwierzęta... Mam wrażenie, że drzemią one chyba w każdym bardziej skomplikowanym organizmie żywym, zwłaszcza obdarzonym pamięcią czy możliwością życia wspomnieniem, przeszłością... Jak - na przykład - posiadanie dziecka przez parę, która stara się o nie całymi latami, i patrzy na spacerze na radosne baraszkowanie matki czy ojca z dzieckiem na trawie, w parku... Marzenie, a bardziej pragnienie - dziecka, które odchodzi, umiera, oddala się - a ma swoje "małe marzenie" do realizacji i szuka osób jakie pomogą w jego urzeczywistnieniu... Niezwy...
Czy uprzednie doświadczenia świadczą o nas - i czy naprawdę pomagają nam rysować pozytywny obraz swojej skuteczności... Jest coś, co wychodzi nam w działaniu lepiej, i to nas buduje. Wiele sytuacji jest tak trudnych i dramatycznych. Na inne - nie mamy żadnego wpływu, trudzimy się i nie wychodzą nam nawet proste czynności... Utwierdzają dodatkowo w braku sprawczości w ogóle... To nie jedynie wrażenie, okazuje się że nasze doświadczenia i ich swoiste przeżywanie - np. z sukcesem, lub przeciwnie - z powtarzającą się cyklicznie porażką - zapisuje się trwale w naszym mózgu. Nie tylko jako słowo: ale dyspozycja, doświadczenie, obraz, aktywność, splot. Warto zdać sobie sprawę z naszych potrzeb zarówno psychicznych jak i emocjonalnych. Z tego naszego obszaru przeżywania i funkcjonowania. Zarówno dzięki sukcesom i porażkom - uczymy się jak przejść kolejny kryzys. Jak zdać ten dziwny egzamin z życia. Warto postawić na takie dyspozycje naszego umysłu, woli i charakter...