Czy uprzednie doświadczenia świadczą o nas - i czy naprawdę pomagają nam rysować pozytywny obraz swojej skuteczności...
Jest coś, co wychodzi nam w działaniu lepiej, i to nas buduje. Wiele sytuacji jest tak trudnych i dramatycznych. Na inne - nie mamy żadnego wpływu, trudzimy się i nie wychodzą nam nawet proste czynności... Utwierdzają dodatkowo w braku sprawczości w ogóle...
To nie jedynie wrażenie, okazuje się że nasze doświadczenia i ich swoiste przeżywanie - np. z sukcesem, lub przeciwnie - z powtarzającą się cyklicznie porażką - zapisuje się trwale w naszym mózgu. Nie tylko jako słowo: ale dyspozycja, doświadczenie, obraz, aktywność, splot.
Warto zdać sobie sprawę z naszych potrzeb zarówno psychicznych jak i emocjonalnych. Z tego naszego obszaru przeżywania i funkcjonowania. Zarówno dzięki sukcesom i porażkom - uczymy się jak przejść kolejny kryzys. Jak zdać ten dziwny egzamin z życia.
Warto postawić na takie dyspozycje naszego umysłu, woli i charakteru, które pozwolą nam zauważyć, wskazać i wybrać to, co najistotniejsze dla nas. Czy musimy tak się spieszyć, czy termin - ustanowiony przez kogoś pracy i zadania, ma być tak sztywny i blokujący nas w myśleniu i działaniu, czy musimy całą pracę - zwłaszcza myśląc "zaległości" zabierać ze sobą do domu. To samo dotyczy obciążeń czy stresu z nią związanych...
Małymi krokami można nauczyć się - zwłaszcza przy wsparciu innych, bliskich osób lub profesjonalisty, psychologa czy coacha - dostrzegać, rozpoznawać ryzyko i sygnały ostrzegawcze, które powinny dać sygnał - schowaj się, przeczekaj, nie brnij dalej. Twoje zdrowie jest ważniejsze niż "wynik" - zawodowy, sportowy, założony do zdobycia czy osiągnięcia w jakimś planie...
Związek pomiędzy zaistniałym problemem a podjętymi działaniami, ich wynikiem oraz samą próbą jego rozwiązania - jest ogromny, wręcz modeluje nas. Szczególnie jest to ważne gdy doświadczamy szeregu traum - np. przemocy, wyzysku, negacji naszych praw, mobbingu czy innych przejawów okrucieństwa ze strony innych osób lub instytucji...
Szukajmy potwierdzeń, ale tylko tych pozytywnych - dla swojej skuteczności. Nawet gdy jesteśmy początkowo wspierani przez innych.
Ten czas i analiza, zatrzymanie się w biegu, chaotycznym i dość ryzykownym - możliwa jest nie tylko w pojedynkę. Warto korzystać z pomocy, z rady i rozmowy, z ofiarowanej pomocy: gdy możemy liczyć na pomoc i wsparcie innych - przyjaciół, ich nawet nieprofesjonalną pomoc - człowieka dla człowieka - np. ugotują, zaopiekują się dzieckiem, zrobią zakupy, zamówią wizytę... Można otrzymać ratującą nas od samotności i załamania się radę - numer do fachowca i jego nazwisko z polecenia, czyjąś wspierającą obecność, jakąś mądrość życiową wynikającą z tego, jak sami sobie poradzili w kłopocie, czego doświadczyli... Wreszcie na coś wydawałoby się prozaicznego: słowo, dobry gest - uśmiech, pogodną rozmowę...
To oni i wyjście z kłopotu z ich pomocą, dobre doświadczenia - wiara w słuszność podejmowanych decyzji wsparta o fakty i wynik działań - przeciwdziałają syndromowi i całkowitemu poddaniu się nieskuteczności, załamaniu, trwałym wypaleniu.
Zachęcam, aby nie pozostawać samemu i zbyt długo w traumie, w samotności i w poczuciu braku nadziei, obciążeniu zewnętrznym - utracie bliskiej osoby czy zdrowia i dobrostanu, lub bez pomocy i wsparcia bliskiej osoby.
Szukajmy... prośmy i próbujmy. Bez poczucia winy i wstydu...
Zwycięstwo zawsze rodzi się w bólu i w znoju... I bardzo często - w wyniku ciężkiej pracy nad sobą.
Warto szukać takich ludzi, prawdziwych i żywych przykładów na to, że ważny jest człowiek. Ważna jest relacja, osobowa więź jakiej nie można kupić za żadne pieniądze świata...
Komentarze
Prześlij komentarz