Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2016

#Matka jest tylko jedna

Matka... Matka jest... Matka jest... Ale po co, czy w jakiej funkcji. Czy tylko karmicielka, stróż i jedyny czasem ratunek "zbawczy", taki twór -  zasłaniający ciałem dziecko. Kobieta, która urodziła, ale czasem -  poroniła, straciła, ta, która zaadoptowała... I ta, co uległa pokusie i złudzeniu miłości... Jak niektórzy wulgarnie nazwą ją - jeden raz "puściła się", bo łatwa, rozchyliła nogi. Matka święta kobieta, matka - która tworzy dom, podsyca i podtrzymuje ogień domowego ogniska. Matka - jakoby osoba (s)twarzająca, kreatorka, autorka lub współautor sukcesu? Dająca, obdarowująca życiem, pokarmem, dająca bezpieczeństwo i cierpliwie słuchająca, obdarowująca uwagą. Wszystko i każda w jednej, w jednej jedynej osobie, złożona. Ta, co kocha bez granic, i jednocześnie wścieka się, cała wzburzona. Ta, co traci w jednej dziedzinie i zyskuje w innej, odnajduje bowiem spokój nie poza sobą, lecz znów "w sobie", w relacji, w związku... Co ma, oddaje, dz...

Napięcie u rozwodzących się rodziców

piątek, 11 listopada 2016 Napięcie na linii Rodzic-Rodzic, niekoniecznie literowo oznaczany, to drugie słowo w dziedzinie:  #Rodzice Niczym #Bogowie Wydaje się im, że stoją po dwóch stronach barykady... Odlegli i nienawidzący się, niczym wrogowie. Ich miłość zgasła, osłabła, zakończyła się... lub została zakopana pod tonami gruzu, zalana krwią, zabita, zamrożona... Dlaczego tak jest i czemu w tym trwają? Czy lubią, czy przywykli już, czy im ten stan przeszkadza??? Dlaczego nawet gdy nie są już małżonkami nie wierzą w to, że nadal z dziećmi tworzą rodzinę? Że dzieci winny ich łączyć, że są współodpowiedzialni jako autorzy sukcesu??? Czemu tak trudno to zrozumieć? Czemu nie zmieniają swojej postawy i wyobrażenia... Trudno pojąć i zaakceptować ten fakt? Prościej kaleczyć się i płacić adwokatom i przedstawicielom, rejentom... Jakże trudno nam dorosłym, wielkim ludziom zaakceptować ten fakt i przestać zaprzeczać obronnym odruchom. Jak trudno nam dużym...

Nie bój się owca czyli #ogrodzenie

Nie bój się mała owieczko... Jeszcze wczoraj zielona trawa, wolność i brak ograniczeń w terenie. Idziesz, gdzie chcesz... jesz co tylko chcesz. Perspektywa zielonej i ogromnej krainy. A potem nagle zmiany, które zmuszają  do podejmowania dziwnych kroków. Jest strach i niepewność, wątpliwości trudne do szybkiego rozsądzenia. Nie lękaj się, przecież wiesz, że i ja i ty, czekamy na ten lepszy czas, czas gdy nas przygarnie ktoś i zapewni bezpieczeństwo, a równocześnie pozwoli nam chodzić po pastwiskach - oddalić się bez strachu...  Kto nam towarzyszy i zadba na co dzień. Wraca mi we wspomnieniach taki obraz... nawet zdjęcia robiłam stadu owiec, które mnie otaczało i powoli okrążało na pastwisku. To ja byłam obca, byłam gościem, moze nawet dla nich - tą czarną owcą.  Ponad trzy tygodnie temu - ja sama - wśród stada owiec, zbliżających się do mnie prawie u stóp, u podnóża Pilska, przy jednej z dróg, pod kapliczką - siedziałam sobie, żując kolejnego oscypka... Łapałam...

WILKI DWA [#2] Szansa i inne kolejne !!! Gorąco polecam !!!

WILKI DWA [#3] Nie gardź sobą!

GARRIX W POLSCE!!! Relacja z koncertu Martina Garrixa w Krakowie

Jesteś obcokrajowcem w szkole polskiej (powody do obaw I)

Gdy czytam jak to, gdzieś tam jest - myślę wtedy o moim miejscu pracy... Taki kontekst, tło... gestalt. Ukłon w kierunku Pearlsa... Te proponowane w tytule zagadnienia, bezpośrednio uderzają we mnie jako człowieka którego praca opiera się w 100% na przebywaniu z ludźmi, słuchaniu ich, obserwowaniu, dotykaniu czułych miejsc - ich duszy, ducha i najważniejsze - kształtowania ich umiejętności społecznych i ich samooceny. Tego, co w danym czasie, miejscu i kontekście społecznym, w bieżącym życiowym wydarzeniu - myślą o sobie, czy wierzą w siebie, swoje siły, precyzję, dary jakimi są obdarzeniu - umiejętności, cechy charakteru - cechy temperamentu i osobowości... Czy dane wreszcie będzie im - użyć tego w nowym kraju, miejscu pracy, w nowej kulturze - otwartej pozornie czy też pozornie hermetycznej i zamkniętej - co czują, w co wierzą, komu ufają, jaka w nich jest dziś i na co - nadzieja??? Zaproponować takie rozumienie problemu, dziś - to po części mój obowiązek, powinność. R...

#Gdy życie staje się udręką, znojem i po prostu … smutne jest

To nie jest tylko stres, czasem "wieszczymy koniec"... Mówi się często, że nie da się już żyć, kiedy??? Np. gdy ktoś bliski umiera. Gdy przychodzi nam żyć dalej samotnie, samemu. Co czujemy, co o sobie myślimy... Co lub może, dlatego że - źle.... Bo matka, czy ojciec byli ważni. Bo kochałam męża bezgranicznie. Bo jak można odebrać dziecko jego matce, skazać na samotność...  Wtedy, gdy odchodzą dzieci boli najbardziej, nawet oddalając się nawet...  internat, szkoły zamiejscowe, studia w innym mieście. Odejście i rozstanie -  dla nas jest tak istotną częścią życia. I gdy refleksja - nas samych "najdzie", przybliża do rzadko stawianego, trudnego i bolesnego,  kłopotliwego pytania: "Dlaczego mnie to spotyka"?  "Dlaczego - to ja..." Jaki miało to sens? Czemu nas to dotknęło? Czy potrafię jeszcze być sam?  I czy dam sobie radę? Co mam począć...  Czy strata – oznacza - koniec... Czy też wtedy zaczyna się „nowe”, inna jakaś okazja....

Co z tą naszą samooceną

Piszemy samoocena - widzimy nasze odbicie w lustrze, narcyza, ideał, nie nas - prawdziwych, takich "codziennych". Tylko to, co udało się nam wyhodować... Warto nie mylić tego co mamy na zawsze - wyposażenia, charakteru, surowego drewna jakie obrabiamy całe nasze życie z tym, jakie piętno odciska na nas świat - jego wymagania, presja czasu, określone kierunki zmian, definicje stanowiska czy człowieka...   Czasem dochodzimy do mylnych wniosków o swojej zbyt niskiej lub zbyt wysokiej wartości, najczęściej tworząc nieadekwatny obraz samych siebie, oceniając siebie mylnie, niewłaściwie ze względu na kontekst lub po pozorach. Co uchodzi w jednym środowisku - w innym jest niedopuszczalne. Lawirujemy pomiędzy pozornie spójnym przekazem dotyczącym bardziej "mieć" niż jak to było w zwyczaju "bardziej być" dla innych, w domu i pracy, w życiu zawodowym. Stąd tworzą się hybrydy, bo nie ludzie, stąd nasze rozszczepienie, niepewność i zagubienie, bo już nie wiemy ta...

Jak zwalczać stres???

Bardzo, ale to bardzo podoba mi się hasło z aktualnie wypełniającej głośniki radia reklamy dotyczącej zwalczania stresu. Na pytanie "jak zwalczać skutecznie stres" osoba zainteresowana, zadająca sama pytanie - odpowiada inteligentnie sobie samej i nam: Szybko!!! Piękna i wcale nie tak nowa prawda... To co zostaje z nami budzi przyzwyczajenie, rodzi zgodę i akceptację. Powoduje, że nie mobilizujemy się i przestajemy walczyć zwłaszcza z następstwami niekorzystnej sytuacji. Stres sam w sobie nie znaczy wiele, jego konsekwencje - już tak, zwłaszcza te psychofizyczne, te czynniki adaptacyjne, nasz sposób postrzegania sytuacji ale i samych siebie, postrzeganie siebie w trudnej chwili... To co jest ważne to uderzenie w sam początek stanu, zaraz po tym, jak rozpoznamy nie tylko poczucie trudności, blokady i traumy, ale fizyczne odczucia z organizmu - lęk, niepokój, dezorganizacja, rezygnacja i pogodzenie się z brakiem efektywności, pogrążająca nas samotność i smutek. Kiedy cał...

Żyjmy tym co "tu i teraz"

"Tu i teraz", psychologiczne ujęcie pewnego sposobu życia, odczuwania i podejmowanej aktywności, nie jest właściwe jedynie szkole Gestalt. To cenny kierunek myślenia o autentycznym byciu i zatrzymywaniu się w aktywności, głębszym przeżywaniu. Ta uważność może się przyczynić do lepszego rozwoju - znajomości siebie, ciekawości siebie i innych, oddzielenia tego, kim jestem ja i jakie mam potrzeby od całego zewnętrznego świata. Masa zjawisk i osób jakie nas otaczają pozwalają nam zarówno cieszyć tym co trudne, cenne, przyjemne ale i przyjmować z godnością razy otrzymywane od życia i innych ludzi. Nikt nie obiecuje tylko "dobrej zabawy" czy "nieznośnej lekkości bytu". Zarówno radość i cierpienie są wpisane w nasze życie. W naszym "tu i teraz" warto jest pamiętać o intensywności przeżywania i autentyczności, kto nie zna siebie i ma "daleko do siebie" będzie się miotał i gubił, za czymś tęsknił, za czymś i kimś innym gonił. W nieskończono...

Liczy się tylko sukces?

Czy nasza cywilizacja nie jest coraz bardziej nastawiona na wynik, na sukces, na realizację - samorealizację. Zapominamy o drodze do celu, o pracy, o wysiłku. Naciskamy na innych i wyciskamy też z siebie siódme poty. Coraz mniej uwagi przywiązujemy do jakości zdobywanej wiedzy, umiejętności i pracy. Do dzielenia się sukcesem i efektami naszych wysiłków, badań, do radości z sukcesów ale też przeżywania i wyciągania wniosków z porażek. Otaczający nas tłum skanduje, pokrzykuje, przyspiesza... Maszyna i pęd, magicznie próbują nas ogarnąć i jeszcze bardziej nakręcić do działania. Sami czujemy, że coś jest nie tak w tym owczym pędzie, w wyznaczaniu sobie kolejnych celów, bez szansy przeżycia i odczucia poprzedniego zdobytego medalu, osiągniętego sukcesu. Garbimy się pod ciężarem chwili... Spada nam motywacja a w oczach dogasa płomień, blask, który wcześniej nas cechował... Gonitwa, pośpiech i brak uważności odbierają nam to co cenne, co indywidualne. To co ludzkie, szczere i prawdziwe ...

"Matura 2016" czyli Cud Pięknej Pracy

Wyniki matur, później długi czas oczekiwania, niepewność i złość że mogło się więcej i lepiej, że trzeba było lepszej dyspozycji i koncentracji, gniew na siebie że i wybierać trudno i być wiernym wyborom... oczekiwanie, nerwowe i nieprzyjemne, ponad miesięczne na wyniki... To wszystko bagaż mojej maturzystki. Papiery zawieźć, papiery odebrać i - przewieźć gdzie indziej, godziny i minuty, zmieścić się w terminach, w jakimś ściśle określonym czasie... lęk, dramaturgia chwili, i... ulga. Noszenie tych trudności i znaków zapytania, różnych dążeń w sobie... Sprzeczność dążeń - czy zostać tu w domu i mieć wszystko w zasięgu, czy przeciąć powoli pępowinę i zdać się na siebie, całkowicie i bez reszty wyznaczać rytm każdego dnia. Później już nie wiemy z czego się cieszymy, zapominamy dlaczego... i skąd tak wiele tych gratulacji, uścisków. No i wizji oraz marzeń, pobożnych życzeń otoczenia... Obraz dziecka, mojego malutkiego, któremu ocieram nosek - jeszcze tak niedawno, które bronię i za k...

Choroba przewlekła w rodzinie :((

Czasem matki obarczają się odpowiedzialnością za rodzące się dziecko nie tak zdrowe, jak chciałyby - aby było... boją się wady genetycznej, przewlekłej choroby, pewnego rodzaju naznaczenia, skazy... Rodzi się kolejne dziecko a w nich, nadal mieszka lęk, z lękiem zaś - gnieździ się gdzieś w umyśle poczucie winy. Do tego dochodzi nie tyle osamotnienie w takim odczuwaniu ale przede wszystkim poczucie niezrozumienia przez otoczenie, nawet przez rodzinę. Czasem i rodzina, zwłaszcza matki i teściowe zakażają nas właśnie takim lękiem - uważaj, miej się na baczności, też tak myślałam, też miałam nadzieję...   Na ostatnim wyjeździe wspólnotowym w sierpniu obserwowałam taką matkę, która swój lęk przeżywała na nowo. Izolowała swoje dziecko i izolowała te emocje... Bała się powtórki z poprzedniej ciąży. Bałą się, że po córce z jaką miała rozliczne problemy zdrowotne, i jakim towarzyszył strach, niepokój, nieprzespane noce i nowemu potomkowi, zgodnie - z wcześniejszymi zapowiedziami lekarzy...

Nasze wyniki sportowe czyli Rio 2016

Sny o potędze i prawda, realna oraz bolesna!!!  Oto my, eksperci od spo rtu i zadań specjalnych . Spodziewaliśmy się i nadal spodziewamy więcej i więcej po występach naszych, po startach Polaków. Trudna rzecz!!! Mało awansów do finałów, pozycja tuż "za" upragnionym podium lub liczbą startujących. Rozczarowanie, pytanie i troska w spojrzeniu... Emocje opadają jak ubite mleko na plasterku kawy w pięknej, fajansowej porcelanie... Wieczorne studio olimpijskie to popis erudycji komentatorów. Obecność ekspertów i eks-zawodników. Wspólne rozmowy, mieszane emocje, smutek i troska na twarzach.  Potem szukanie i analiza przyczyn, trudności i wszelkich niepowodzeń... Patrzymy na kraje z dużo mniejszą ilością obywateli, mniejszymi nakładami na sport a wynikami, do których wciąż nam jednak daleko. To deprymuje, odbiera motywację - wcale nie powoduje że robimy więcej i lepiej... Do tego dochodzą afery - dopingowe, klubowe, kontrowersyjne decyzje dotyczące startów. To wszystko powo...

Sport tylko i aż - sukces

Wyrównana forma, to samo przygotowanie - interwały, ćwiczenia i trening, siłownia i masaże, sztaby szkoleniowe, miejsca spotkań, treningów i sparingów. I coś jeszcze - walor osobowości, odporności na stres, na obciążenie... Dobór zawodników - reprezentantów niezwykle skrupulatny... Maszyna szkoleniowa - kosztuje. Zawodnik to inwestycja, musi się zwrócić lub choć opłacić ten nakład pracy, środków i sił... Sport nie wybacza błędów i pomyłek, słabości i chwil zwątpienia, liczą się determinacja i poświęcenie wszystkiego innego dla... wyniku i dla drużyny. Potem - już tylko emerytura. Nie zawsze dostatnia i spokojna, czasem to faza życia spędzana na leczeniu ran, uszkodzeń i stanu ducha z czasów mocnych eksploatacji na treningach... Faza przygotowania jest niezwykle ważna i potrzebna. To tu zapadają decyzję o dalszym udziale jednych i usunięciu innych z drużyny, z reprezentacji, z teamów. Dramat i płacz. Wzruszenie ale i zerwanie przyjaźni przez ciągłe współzawodniczenie i wzajemne zwa...

Samotność i strata

Z jakichś powodów często czujemy się sami, samotni. Tacy jesteśmy, trochę porzuceni, troszkę zaniedbywani. Trudni lub inni. Czasem zdani na łaskę innych, zwłaszcza gdy chorzy i bezsilni. Samotność odbiera nam siły, potrzebujemy wyjścia z ukrycia i skrzydeł... by ulecieć, unieść się... Porażki - nawet te towarzyszące nam tylko czasami - odbieramy jako karę i regułę, dopisując do nich dziwną filozofię, wróżąc ich nieodwracalność... Boimy się, że sytuacja się nie zmieni. Że przygniecie nas każdy kolejny cios. Śmierć bliskiej osoby wyostrza jeszcze bardziej takie myślenie o sobie.  Myślimy o sobie jak o jakiejś ofierze, kimś kogo pech i fatum nie opuszcza. Kto utrzymuje jakieś nieszczęście blisko... A to wszystko powoduje, że stajemy się jeszcze bardziej bezbronni, podatni na zranienie, na cierpienie, ból... Oddalamy się od ludzi, oświadczamy że nie potrzebujemy litości i pomocy. Źle kojarzymy cudze zainteresowanie i przejęcie innych. Oddanie brzmi fałszywie i zbyt fantastycznie....

Chciałabym, a boję się...

Chciałabym, a boję się...  Mog ę - ale si ę boję... nie zawsze przeżywam satysfakcję, uwalniając korzystne endorfiny. Każdorazowo martwię się: czy dam radę sama osiągnąć minimum socjalne... finansową stabilność, satysfakcję, założony i zamierzony kiedy, na starcie mojej zawodowej i życiowej aktywności - cel. Jak odnaleźć pasję w tym, co robię i w czym realizuję się - codziennie. Każdego dnia powszedniego. Czuć frajdę z tego, co może stać się nudą, szablonem, powtarzalnością i pustą napuszoną formą. Bawić się tym, cieszyć, uśmiechając się do koleżanek i kolegów... stąpać z lekkością. Moja mała stabilizacja. Każdy z was jej poszukuje, i ja... A sama od siebie -  staram się bardzo działać tak, by uczciwie i w pełni pracować i oddać to... co bardziej niemożliwe i trudne.  Oddać i ofiarować komuś, kto potężniejszy i mocniejszy jest ode mnie i pomaga mi przenosić więcej trudów, kłopotów...   Polecić i oddać - mój codzienny trud, moją pracę i jej właściwą inte...

Lubimy się mocno bać...

W telewizji i w kinach sprytni dystrybutorzy filmów proponują nam przeżycia grozy, graniczące z tymi, na jakie w pełni świadomości nie zdecydowalibyśmy się sami... Ścigamy się ze grozą życia, kłamiąc że jesteśmy czuli i delikatni, wrażliwi i pełni wewnętrznego piękna. Wybieramy fikcyjnie skrajne doznania, szczytujemy przy potwornych scenach przemocy, rozlewie krwi, strzępach mięsa i odpryskach kości wypełniających ekran. Mili na co dzień - ale realizujący skryte fantazje lub to, czego nie chcemy, co wyparliśmy z własnego umysłu. Nie dajemy innym powodu do znienawidzenia nas, wyrażenia patologicznej niechęci - napadów gniewu, gestów okrucieństwa, innych bla, bla... Dlaczego tak łatwo kupujemy bilet na filmy grozy, krwiste horrory lub czy coś kryje się pod tym, że nie możemy oderwać wzroku od seriali jakie trafiają nas - bo są precyzyjnie skierowane do naszych najniższych instynktów. Duże trudności, liczne porażki... przeżywane jako fikcja, zdecydowane działania, boha...

Obawy rodziców

Media coraz częściej rysują w wyobraźni rodziców obraz braku ich wpływu na instytucje, braku wglądu w działania wychowanie i prowadzenie dziecka. Fikcja czy fakty. Straszenie ludzi, jak wiemy wszyscy, nigdy nie działa dobrze... Jest mocno stresujące dla każdej ze stron, nie uczy ufać, wierzyć - ale buduje mocną rezerwę, zwiększa obawy. Stawia nas naprzeciw sobie, na barykadzie... Po obu jej stronach. Ingerujące w relację media oraz odważne zaszczepiane w rodzicach wątpliwości co do intencji nauczycielskiej kadry, zmienia potencjalny układ sił. Pozbawia też szkołę wsparcia i - koniecznego do dobrej pracy - zaufana rodziców. Nie mamy i my, jako nauczyciele, cierpliwości ani też nadziei na zmianę... Boimy się powoli oceny społecznej, oskarżeń i ironii z jaką podchodzi się do oceny naszej pracy. Dostajemy od mediów ale i rodziców w ostatnich miesiącach zwykle listę życzeń i zarzutów - czyli to, czego się nie spodziewamy...  Wynik??? Naszym działaniom brakuje coraz częściej błyskot...

Alienacja rodzicielska czyli obawa przed odrzuceniem

Słowo - hasło wytrych pojawiające się w ostatnich 2-3 latach, nadmuchane też mocno pseudonaukową teorią, praktyką rozwodów, zapoczątkowane też specyficzną obudową w postaci pierwszych artykułów, badań i opracowań, wyrażanych w Internecie na odpowiednich forach i stronach - sądów znanych prawników lub psychologów. Przodują w takich opracowaniach oczywiście mężczyźni lub też "skrzywdzeni przez prawo mężczyźni" - tu szczególnie warto podkreślić:  skrzywdzeni decyzją lub wyrokiem sądu. Matka to zwykle przecież kobieta, a Sąd wydający takie decyzje - to także najczęściej kobieta (w sądach rodzinnych i opiekuńczych wcale nie jest prawdą, że bywa to aż taką regułą, ale jest w taki sposób odbierane). I tu pojawia się ból, cierpienie i zarzut... Skazanie ojca lub wyrok separacji czy zakazu zbliżania się do rodziny, są dla mężczyzny odbierane jako cierpienie związane z izolowaniem go przez matkę, i rodzinę matki, od prawidłowych kontaktów z jego pociechami.  Ocena mężczyzny: "...

Nadodpowiedzialność - współczesny grzech główny

Czasem jedna ze stron związku, w rodzinie zaś matka lub ojciec biorą na siebie większy ciężar decyzji, obowiązki domowe lub odmiennie -  zawodowe - decydują się zniknąć z jednej ze sfer a w innej - realizują się zw ykle częściej lub też, przesadnie...  Proporcje w spędzaniu czasu z dziećmi zmieniają się i często zaburzają w ten sposób rozwój dziecka. Są też często powodem wyrzutów sumienia, ale i uwag pod adresem drugiego z rodziców - "ja się staram, a ty i tak nie dajesz sobie rady..."; "miałaś tylko doglądać, odwozić i dbać, nawet z tym sobie nie radzisz...", czytaj: "jesteś żałosny/żałosna!" Dziecku brakuje każdej z osób, ciężko jest wytłumaczyć mu "sztywny lub ustalony podział ról", to, że któreś z rodziców odpowiedzialne jest za zarabianie, drugi - za zakupy i przygotowanie posiłków, pranie i np. prasowanie rzeczy... Że niezależnie od predyspozycji i umiejętności społecznych, jedno jest bardziej wykluczane, a drugie - pozostaje w specyfi...

Poczucie winy

Można czuć się winnym za niszczenie świata, bić się z myślami że marnując wodę lub używając detergentów zabijmy planetę. Można marnować papier a potem - sadzić drzewa. Można wiele rzeczy, gdy czuje się i rozumie ich sens. Gdy czuje się związek pomiędzy nimi...  Nawet to poczucie, że jest się częścią wspólnoty, tragikomiczną istotą oraz że nie jesteśmy sami, daje nam "chwilowe odczucie bezpieczeństwa". Znajdujemy najczęściej wsparcie w innych osobach, najczęściej tych ponoszących te same obciążenia w życiu, w ludziach podobnych sobie... W osobach znanych nam przez dłuższy czas. Bycie winnym, czy czucie się winnym za każdym razem powoduje wielki dyskomfort. Często obarczamy nim innych. Oddalamy je od siebie, zaprzeczamy mu, zmieniamy naszą percepcję. Pokazujemy też inne korzyści, rezygnujemy ze zbyt trudnych ale i zbyt łatwych rozwiązań. Życie nie znosi pustki i próżni. Decyzje i działania są najważniejsze. Pomagają nam, są przestrogą lub wskazują kierunek. Motywują, zbli...

Sylwester a stres zwierząt

Nawet nie wiem jakbyśmy się starali osłonic je i ochronić przed hałasem i zamieszaniem w ten ostatni dzień roku, nasze pociechy umierają w sobie słysząc nadchodzące nieuchronnie - jazgot, krzyki, wybuchy, nienaturalne błyski...  Tak było, znów sylwestrowe rozrywki za nami, ale nasze zwierzaki przeżyły znów z dużym niepokojem i rezerwą tragiczne dla ich emocji chwile... Zalęknione, schowane w najciemniejszych zakamarkach, "ogłupione" czasem przyjętymi (w trosce) lekami ...  Za cenę naszej szampańskiej zabawy, krzyku i radości - towarzyszących witaniu przez nas znów wielkiej niewiadomej jaką przyniesie Nowy Rok... Dłuższa chwila takiego hałasu, eksplozji i wrzawy, wywołuje paniczne uczucie końca świata i życia, totalnego braku poczucia bezpieczeństwa i braku komfortu dla zwierzaka. Każdy błysk i wybuch - to wstrząs ciała, płochliwa ucieczka, nerwowość, strach.  I tak na nowo, znów i znów... Przez kilka godzin z rzędu. Kilkadziesiąt razy w czasie jednego sylwestrowego ...

Stres samotności

Nie od wczoraj wiemy, że człowiek jest istotą społeczną, stadną. Lubi hałas, grupę, "dzianie się", zmiany, liczne zdarzenia i nowe wrażenia, ich bogactwo. Odruch adaptacyjny jest naszą naturalną odpowiedzią na taką zmieniającą się rzeczywistość. Są jednak sytuacje prowokujące samotność i izolację, deprywację bodźców. Najczęściej dotyczyły one w historii badań czy eksperymentów naukowych, wywoływania sztucznych zdarzeń i zmian, obserwowania skutków przedłużającej się izolacji. Chodziło o określenie pewnych prawidłowości lub wyznaczenie granicy zdrowia czy głębokości lub trwałości zmiany zachowania, poziomu zdrowia, komfortu psychicznego. Po jakimś czasie człowiek odzyskiwał równowagę, wracał do normalnego życia. Adaptował się do trudności, a potem, na powrót dokonywał zmian w sobie i wracał do poprzedniego stanu. Inne sytuacje izolacji, dotykające niektórych z nas, to izolacja więzienna - długotrwałe przebywanie w odosobnieniu, nuda i monotonia zjawisk. Także ograniczenie p...

Pierwsza praca...

Próbujemy współcześnie jak najwięcej rzeczy wiedzieć, dowiedzieć się "o", zebrać tyle błyskotliwych ciekawostek - informacji aby pochwalić się - że wiemy, rozumiemy, znamy. Młodzież tę opcję opanowała już z całą mocą. Nie da się obracać w towarzystwie, gdy nie pochwalimy się jakąś "dostępnością" lub "popularnością". Czasem też potrzeba więcej, być w czymś "ekspertem" - inaczej nie słucha nas nikt, nie jesteśmy popularni. Młodzi ludzie to wiedzą, znają smak odrzucenia, izolowania... Zepchnięcie na margines boli, boli niewiarygodnie. Stąd - wiara w moc informacji, szybkości jej przygotowania bez szczególnej dbałości o jakość, głębokość wiedzy. Przeżywają napięcie, strach przed zdemaskowaniem... Maski. Maski zdejm, maski włóż.... Ale nic to... I znów liczy się pierwsze wrażenie, pierwszych 10 słów, prezentacja i towarzysząca jej prezencja - wygląd dokładnie obliczony na efekt, na daną chwilę.  To nic, że "słoma z butów", że ktoś chwi...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...