Przejdź do głównej zawartości

#Matka jest tylko jedna

Matka...
Matka jest...
Matka jest... Ale po co, czy w jakiej funkcji. Czy tylko karmicielka, stróż i jedyny czasem ratunek "zbawczy", taki twór -  zasłaniający ciałem dziecko. Kobieta, która urodziła, ale czasem -  poroniła, straciła, ta, która zaadoptowała... I ta, co uległa pokusie i złudzeniu miłości... Jak niektórzy wulgarnie nazwą ją - jeden raz "puściła się", bo łatwa, rozchyliła nogi.

Matka święta kobieta, matka - która tworzy dom, podsyca i podtrzymuje ogień domowego ogniska. Matka - jakoby osoba (s)twarzająca, kreatorka, autorka lub współautor sukcesu?
Dająca, obdarowująca życiem, pokarmem, dająca bezpieczeństwo i cierpliwie słuchająca, obdarowująca uwagą.

Wszystko i każda w jednej, w jednej jedynej osobie, złożona.

Ta, co kocha bez granic, i jednocześnie wścieka się, cała wzburzona. Ta, co traci w jednej dziedzinie i zyskuje w innej, odnajduje bowiem spokój nie poza sobą, lecz znów "w sobie",
w relacji, w związku...

Co ma, oddaje, dzieli się. Nie ma - pójdzie prosić, żebrząc. Dla dzieci - wszystko jest w stanie zrobić, swe życie nawet - poświęcić. Dziś nie o niej, nie o tej, dobrej na wskroś.
Dziś nie o pięknej, dzikiej i namiętnej, młodej mamie ciałem i duchem.

I choć, Matka jest tylko jedna - ja piszę dziś o wielu, i o tym trudnym... gorszym ich sorcie... O tych mściwych i żyjących nienawiścią matek, pamiętliwych i szukających odwetu, takich jakie znam nawet nie tyle z autopsji, z pracy - z rodzinami. Ale w rodzinie... w mojej rodzinie...

O mojej siostrze, która pogoniła i wymeldowała swoją córkę, pakując ją do kilku pudeł. Jej rzeczy i jej życie. Zmieniła zamki,potem też - wymeldowała urzędowo...

O matce, co chroni nadmiernie, to co ma, swoją miłość i swoją wyłączność... O autonomicznej kobiecie - czasem "bez uczuć", bez tego drżenia i delikatności w sercu. 

Zawodowej matce... na pełen - okrucieństwa i oddalenia od odruchów serca - etat. Tej, co w konflikcie z ojcem dziecka, biologicznym, "olewa" to ciepło i współdzielenie dziecka ze swoim, nawet jeszcze nie "byłym" jak go nazywa. Tej, co kreuje ojca na potwora, oskarżając go w prokuraturze np. o znęcanie się, czy molestowanie, przemoc seksualną i inne - by dobry i zasadny rozwód uzyskać... Orzeczenie o winie.

Tej kobiecie, co zaznacza jak moczem granice, co kwitnie w nienawiści. Co łatwo potępia, i straszy osobą ojca. To taka kobieta, bo nie nazwę jej matką - co dobrze się bawi, cieszy się nie skrycie pewnie ale jawnie - gdy sama jej córka, o ojcu, mówi "Ten" czy "Tamten".
A nie "Mój tato, kochany! Tatusiuuu".

Skąd ta zmiana i dlaczego powstaje tak szybko, trwa, tak nieodwracalnie.
Po co i w jakim celu, rani tak głęboko. Żyje i karmi się nienawiścią.

Jak podzielił się tym pewien tata, świeże - z wczoraj słowa: "To od matki zależy dziś wszystko. Ja - sobie czekam cierpliwie - na ten dzień, ale widzę że na spotkanie z córką są coraz mniejsze szanse. Na rozmowę z nią, posiedzenie sobie wspólne...". I rzucił  na odchodne: "Cierpię, milczę i czekam... I czuję prócz złości na nią, na moją żonę - tam głęboko, w sercu - czuję smutek".

Ta matka - blokuje wszystko. To co jest, i to - co ewentualnie mogło by się, spontanicznie przecież - zdarzyć.
Smutne to, no i boli. Nawet mnie, po tylu latach pracy.

Matka jest tylko jedna.
Jak w tym starym dowcipie o flaszkach wódki i wierszu, opowiadaniu, jakie miał Jaś napisać, używając słowa - wytrychu, zwrotu: MATKA - JEST TYLKO JEDNA!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tęsknoty i pragnienia

  Niezaspokojone... pierwotne i tkwiące w nas.  Pełne palącego ognia. Bo niemożliwe do usunięcia, są w nas, tkwią, pewnie i dlatego, że to szczególnie ludzka jest rzecz.  Myślę, że w jakiś inny sposób swoje pragnienia nie tyle tłumimy ile pragniemy dać im upust..., a takie podobnego rodzaju dążenie do zaspokojenia tęsknoty, bycia i przynależenia do kogoś, doświadczenia mocnej więzi emocjonalnej - oddania się - wyrażają i odczuwają zwierzęta...  Mam wrażenie, że drzemią one chyba w każdym bardziej skomplikowanym organizmie żywym, zwłaszcza obdarzonym pamięcią czy możliwością życia wspomnieniem, przeszłością... Jak - na przykład - posiadanie dziecka przez parę, która stara się o nie całymi latami, i patrzy na spacerze na radosne baraszkowanie matki czy ojca z dzieckiem na trawie, w parku... Marzenie, a bardziej pragnienie - dziecka, które odchodzi, umiera, oddala się - a ma swoje "małe marzenie" do realizacji i szuka osób jakie pomogą w jego urzeczywistnieniu... Niezwy...

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...