Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Lubimy się mocno bać...

W telewizji i w kinach sprytni dystrybutorzy filmów proponują nam przeżycia grozy, graniczące z tymi, na jakie w pełni świadomości nie zdecydowalibyśmy się sami... Ścigamy się ze grozą życia, kłamiąc że jesteśmy czuli i delikatni, wrażliwi i pełni wewnętrznego piękna. Wybieramy fikcyjnie skrajne doznania, szczytujemy przy potwornych scenach przemocy, rozlewie krwi, strzępach mięsa i odpryskach kości wypełniających ekran. Mili na co dzień - ale realizujący skryte fantazje lub to, czego nie chcemy, co wyparliśmy z własnego umysłu. Nie dajemy innym powodu do znienawidzenia nas, wyrażenia patologicznej niechęci - napadów gniewu, gestów okrucieństwa, innych bla, bla... Dlaczego tak łatwo kupujemy bilet na filmy grozy, krwiste horrory lub czy coś kryje się pod tym, że nie możemy oderwać wzroku od seriali jakie trafiają nas - bo są precyzyjnie skierowane do naszych najniższych instynktów. Duże trudności, liczne porażki... przeżywane jako fikcja, zdecydowane działania, boha...

Obawy rodziców

Media coraz częściej rysują w wyobraźni rodziców obraz braku ich wpływu na instytucje, braku wglądu w działania wychowanie i prowadzenie dziecka. Fikcja czy fakty. Straszenie ludzi, jak wiemy wszyscy, nigdy nie działa dobrze... Jest mocno stresujące dla każdej ze stron, nie uczy ufać, wierzyć - ale buduje mocną rezerwę, zwiększa obawy. Stawia nas naprzeciw sobie, na barykadzie... Po obu jej stronach. Ingerujące w relację media oraz odważne zaszczepiane w rodzicach wątpliwości co do intencji nauczycielskiej kadry, zmienia potencjalny układ sił. Pozbawia też szkołę wsparcia i - koniecznego do dobrej pracy - zaufana rodziców. Nie mamy i my, jako nauczyciele, cierpliwości ani też nadziei na zmianę... Boimy się powoli oceny społecznej, oskarżeń i ironii z jaką podchodzi się do oceny naszej pracy. Dostajemy od mediów ale i rodziców w ostatnich miesiącach zwykle listę życzeń i zarzutów - czyli to, czego się nie spodziewamy...  Wynik??? Naszym działaniom brakuje coraz częściej błyskot...

Alienacja rodzicielska czyli obawa przed odrzuceniem

Słowo - hasło wytrych pojawiające się w ostatnich 2-3 latach, nadmuchane też mocno pseudonaukową teorią, praktyką rozwodów, zapoczątkowane też specyficzną obudową w postaci pierwszych artykułów, badań i opracowań, wyrażanych w Internecie na odpowiednich forach i stronach - sądów znanych prawników lub psychologów. Przodują w takich opracowaniach oczywiście mężczyźni lub też "skrzywdzeni przez prawo mężczyźni" - tu szczególnie warto podkreślić:  skrzywdzeni decyzją lub wyrokiem sądu. Matka to zwykle przecież kobieta, a Sąd wydający takie decyzje - to także najczęściej kobieta (w sądach rodzinnych i opiekuńczych wcale nie jest prawdą, że bywa to aż taką regułą, ale jest w taki sposób odbierane). I tu pojawia się ból, cierpienie i zarzut... Skazanie ojca lub wyrok separacji czy zakazu zbliżania się do rodziny, są dla mężczyzny odbierane jako cierpienie związane z izolowaniem go przez matkę, i rodzinę matki, od prawidłowych kontaktów z jego pociechami.  Ocena mężczyzny: "...

Nadodpowiedzialność - współczesny grzech główny

Czasem jedna ze stron związku, w rodzinie zaś matka lub ojciec biorą na siebie większy ciężar decyzji, obowiązki domowe lub odmiennie -  zawodowe - decydują się zniknąć z jednej ze sfer a w innej - realizują się zw ykle częściej lub też, przesadnie...  Proporcje w spędzaniu czasu z dziećmi zmieniają się i często zaburzają w ten sposób rozwój dziecka. Są też często powodem wyrzutów sumienia, ale i uwag pod adresem drugiego z rodziców - "ja się staram, a ty i tak nie dajesz sobie rady..."; "miałaś tylko doglądać, odwozić i dbać, nawet z tym sobie nie radzisz...", czytaj: "jesteś żałosny/żałosna!" Dziecku brakuje każdej z osób, ciężko jest wytłumaczyć mu "sztywny lub ustalony podział ról", to, że któreś z rodziców odpowiedzialne jest za zarabianie, drugi - za zakupy i przygotowanie posiłków, pranie i np. prasowanie rzeczy... Że niezależnie od predyspozycji i umiejętności społecznych, jedno jest bardziej wykluczane, a drugie - pozostaje w specyfi...

Poczucie winy

Można czuć się winnym za niszczenie świata, bić się z myślami że marnując wodę lub używając detergentów zabijmy planetę. Można marnować papier a potem - sadzić drzewa. Można wiele rzeczy, gdy czuje się i rozumie ich sens. Gdy czuje się związek pomiędzy nimi...  Nawet to poczucie, że jest się częścią wspólnoty, tragikomiczną istotą oraz że nie jesteśmy sami, daje nam "chwilowe odczucie bezpieczeństwa". Znajdujemy najczęściej wsparcie w innych osobach, najczęściej tych ponoszących te same obciążenia w życiu, w ludziach podobnych sobie... W osobach znanych nam przez dłuższy czas. Bycie winnym, czy czucie się winnym za każdym razem powoduje wielki dyskomfort. Często obarczamy nim innych. Oddalamy je od siebie, zaprzeczamy mu, zmieniamy naszą percepcję. Pokazujemy też inne korzyści, rezygnujemy ze zbyt trudnych ale i zbyt łatwych rozwiązań. Życie nie znosi pustki i próżni. Decyzje i działania są najważniejsze. Pomagają nam, są przestrogą lub wskazują kierunek. Motywują, zbli...

Sylwester a stres zwierząt

Nawet nie wiem jakbyśmy się starali osłonic je i ochronić przed hałasem i zamieszaniem w ten ostatni dzień roku, nasze pociechy umierają w sobie słysząc nadchodzące nieuchronnie - jazgot, krzyki, wybuchy, nienaturalne błyski...  Tak było, znów sylwestrowe rozrywki za nami, ale nasze zwierzaki przeżyły znów z dużym niepokojem i rezerwą tragiczne dla ich emocji chwile... Zalęknione, schowane w najciemniejszych zakamarkach, "ogłupione" czasem przyjętymi (w trosce) lekami ...  Za cenę naszej szampańskiej zabawy, krzyku i radości - towarzyszących witaniu przez nas znów wielkiej niewiadomej jaką przyniesie Nowy Rok... Dłuższa chwila takiego hałasu, eksplozji i wrzawy, wywołuje paniczne uczucie końca świata i życia, totalnego braku poczucia bezpieczeństwa i braku komfortu dla zwierzaka. Każdy błysk i wybuch - to wstrząs ciała, płochliwa ucieczka, nerwowość, strach.  I tak na nowo, znów i znów... Przez kilka godzin z rzędu. Kilkadziesiąt razy w czasie jednego sylwestrowego ...

Stres samotności

Nie od wczoraj wiemy, że człowiek jest istotą społeczną, stadną. Lubi hałas, grupę, "dzianie się", zmiany, liczne zdarzenia i nowe wrażenia, ich bogactwo. Odruch adaptacyjny jest naszą naturalną odpowiedzią na taką zmieniającą się rzeczywistość. Są jednak sytuacje prowokujące samotność i izolację, deprywację bodźców. Najczęściej dotyczyły one w historii badań czy eksperymentów naukowych, wywoływania sztucznych zdarzeń i zmian, obserwowania skutków przedłużającej się izolacji. Chodziło o określenie pewnych prawidłowości lub wyznaczenie granicy zdrowia czy głębokości lub trwałości zmiany zachowania, poziomu zdrowia, komfortu psychicznego. Po jakimś czasie człowiek odzyskiwał równowagę, wracał do normalnego życia. Adaptował się do trudności, a potem, na powrót dokonywał zmian w sobie i wracał do poprzedniego stanu. Inne sytuacje izolacji, dotykające niektórych z nas, to izolacja więzienna - długotrwałe przebywanie w odosobnieniu, nuda i monotonia zjawisk. Także ograniczenie p...

Pierwsza praca...

Próbujemy współcześnie jak najwięcej rzeczy wiedzieć, dowiedzieć się "o", zebrać tyle błyskotliwych ciekawostek - informacji aby pochwalić się - że wiemy, rozumiemy, znamy. Młodzież tę opcję opanowała już z całą mocą. Nie da się obracać w towarzystwie, gdy nie pochwalimy się jakąś "dostępnością" lub "popularnością". Czasem też potrzeba więcej, być w czymś "ekspertem" - inaczej nie słucha nas nikt, nie jesteśmy popularni. Młodzi ludzie to wiedzą, znają smak odrzucenia, izolowania... Zepchnięcie na margines boli, boli niewiarygodnie. Stąd - wiara w moc informacji, szybkości jej przygotowania bez szczególnej dbałości o jakość, głębokość wiedzy. Przeżywają napięcie, strach przed zdemaskowaniem... Maski. Maski zdejm, maski włóż.... Ale nic to... I znów liczy się pierwsze wrażenie, pierwszych 10 słów, prezentacja i towarzysząca jej prezencja - wygląd dokładnie obliczony na efekt, na daną chwilę.  To nic, że "słoma z butów", że ktoś chwi...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...