Przejdź do głównej zawartości

Nadodpowiedzialność - współczesny grzech główny

Czasem jedna ze stron związku, w rodzinie zaś matka lub ojciec biorą na siebie większy ciężar decyzji, obowiązki domowe lub odmiennie -  zawodowe - decydują się zniknąć z jednej ze sfer a w innej - realizują się zwykle częściej lub też, przesadnie... 
Proporcje w spędzaniu czasu z dziećmi zmieniają się i często zaburzają w ten sposób rozwój dziecka. Są też często powodem wyrzutów sumienia, ale i uwag pod adresem drugiego z rodziców - "ja się staram, a ty i tak nie dajesz sobie rady..."; "miałaś tylko doglądać, odwozić i dbać, nawet z tym sobie nie radzisz...", czytaj: "jesteś żałosny/żałosna!"

Dziecku brakuje każdej z osób, ciężko jest wytłumaczyć mu "sztywny lub ustalony podział ról", to, że któreś z rodziców odpowiedzialne jest za zarabianie, drugi - za zakupy i przygotowanie posiłków, pranie i np. prasowanie rzeczy... Że niezależnie od predyspozycji i umiejętności społecznych, jedno jest bardziej wykluczane, a drugie - pozostaje w specyficznej relacji rodzinnej, w kontakcie graniczącym z "kontaktem ekonomicznym".

Zjawisko jakże powszechne dziś, dzieci posiadają wiele ale są pozbawione obecności obojga rodziców - są sierotami ekonomicznymi lub społecznymi, rodzice często też realizują jedynie karierę zawodową - częste wyjazdy, podróże dotykają wszystkich domowników, osłabiają bliskie relacje. Podlegają ocenie etycznej ale nie moralnej - przecież celem ostatecznym jest dobrobyt rodziny, wysoki status ekonomiczny i bezpieczeństwo, poczucie stabilności.

Rodzice godzą się na taki model, nadodpowiedzialność jednej ze stron - równocześnie oddalając wszelkie zarzuty o obojętność i podejrzenia o brak umiejętności, nikłe zainteresowanie sprawami domu. Drugi rodzic bierze na siebie ciężar własnych działań, ale i ciężar tworzenia tej "nadbudowy ideologicznej" dla uzasadnienia działań drugiego... Tłumaczenie drugiej osoby, nawet przed nią samą, że postępuje właściwie, nie powodując przy tym - głębszych wyrzutów sumienia.

Są trudności jakie obiecywaliśmy pokonywać wspólnie. A tu, okazuje się, że w rękach jednej z osób - "uzasadnione działanie" a w głowie drugiej - kreatywna księgowanie tych posunięć, i dokumentowanie kwitów dla nich. Działanie pseudodorosłych, aby tym zgrabniej uzasadnić rodzinie, dzieciom, bliskim, że w domu i w rodzinie - nie jest potrzebna obecność obojga rodziców.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...