Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2019

Źródła lęku i stresu

Czy przyglądamy się swoim lękom, czy poznajemy ich źródła... Czy oswajamy lęk w sobie, aby coraz rzadziej zaglądał nam w oczy? Czy pracujemy nad nim? Jeśli zapytam przeciętnego Malinowskiego jak odróżnia strach, lęk - czyli przeżywaną panikę oraz stres... powie mi pewnie o ich złożonych płaszczyznach, o czasie trwania, powrotach - powtórzeniach, sytuacjach w jakich się pojawia czy jakie powodują go oraz o tym, co czuje - bo jednak wiele z nich u źródła ma emocje i następujące po sobie odczucia z ciała... Kiedy zapytam co z nim robisz, i czy robisz to faktycznie, rozmówca raczej zapyta mnie o więcej danych, niż potwierdzi. Aktywność wygaszamy do zera w sytuacji stresu, zmęczenia i zagubienia...  Niewielu z nas potrafi konfrontować to zjawisko, ten stan ciała i umysłu z rzeczywistością - zapytać siebie: "ok, nie jest najlepiej... ale co takiego mi grozi"... "czuję się nie najlepiej, ale co się dzieje"... Warto zapytać: Jakie konsekwencje mnie czekają - teraz i...

Groza w prozie Stevena Kinga

Kiedy ogarnia nas lęk, powoli wdzierając się do wnętrza i zajmując po kolei wszystkie nasze organy, paraliżując mowę i działanie, odbierając każdą myśl, ograniczając nawet mowę - znika nasza pewność siebie.  Każde przekonanie gaśnie... wydaje się mniej realne. To, co myśleliśmy i w co wierzyliśmy, rozsypuje się jak domek z kart. Staramy się uciec i ukryć nawet w mysiej dziurze. Gdziekolwiek...  Nie rzucać się w oczy, zmniejszyć się do wielkości główki szpilki... Zniknąć... Lęk odbiera oddech, wolę życia i blokuje chęć walki, stawania w gotowości wobec wyzwania. Zalewa nas powoli jak maź, jak warstwa zimnego asfaltu czy towotu blokując ruchy, myślenie, działanie - mrożąc każdy krok.  Lęk usztywnia. Wymusza automatyzm.  Nie przychodzi do głowy żaden pomysł... Pustka, cisza... czasem ciemność. Spocone dłonie, struga potu spływająca po plecach. Czasem uczucie chłodu... jak oddech śmierci. Ukrywamy twarz, pochylamy głowę. Zero kontaktu wzrokowego ze ...

Sens cierpienia i śmierci

Utrata, odejście - śmierć. Porzucenie i brak... Pustka... Ludzie tak szybko odchodzą, a tak cicho... Gasną jak gwiazdy, bledną jak przekwitające kwiaty w ogródku, znikają z dnia na dzień. Czynią pustkę w naszym życiu, miejsce nie do zapełnienia w jego codzienności i rzeczywistości. Budzą w nas odczucie osamotnienia, porzucenia, pozostawienia. Wszędzie - w domu, w rodzinie i w pracy, w sercu, w przyjaźni... we wspólnocie, w jakimś działaniu - aktywności, jaką cyklicznie i razem się realizowało...  Bardzo ich brakuje.  Co jakiś czas mocniej to przeżywamy, dopuszczamy do siebie to odczucie, tęsknimy.  Budzą się wspomnienia... Cierpienie dotyka nas wtedy, i zwłaszcza wtedy, gdy jesteśmy na nie kompletnie nie przygotowani... Czasem dostajemy czas na pożegnanie i pozamykanie swoich spraw, na rozmowy, ostatnie kontakty - podróż czy realizację tego, o czym całe życie marzyliśmy, odkładając to działanie na jakiś "inny czas". Dzieje się tak rzadko, jest to wyjątkowa sytuac...