Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Święta stresują?

I znów trudna informacja. Święta stresują, mocno - niczym ślub lub urodzenie dziecka. Każdy komentator wskazuje stary, prawie już oldschoolowy ranking zdarzeń w życiu, nazywanych wysoko stresującymi nas, wpływających negatywnie na nasze działanie i myślenie, postrzeganie siebie i rzeczywistości. Ja myślę, że jest on w wysokim stopniu - już - nieaktualny. Ile lat można się nim wspierać... Dziwna okoliczność. W czasie świąt już nas przekonywać że jest źle, a może być tylko gorzej... My tu ciasta pieczemy, lukrujemy pierniki, zapalamy światełka na choince, a media nam za to - nowinki odkurzone z podręczników, które za moich studenckich czasów już miały żółte kartki... No nie wierzę, nie wierzę że się nabieramy kolejny i kolejny raz na te półprawdy serwowane nam w taki pseudonaukowy i kontrowersyjny sposób. Wszędzie w atmosferze sensacji niepopularne hasła, podcinające nam skrzydła i zaprzeczające sensowi przeżywanych i przygotowywanych na gruncie domowym świąt. Nie tych - na półkach m...

Frajerzy i blondynki

Pod naciskiem kolegów z klasy lub szkoły, przy znacznej ilości uwag złośliwych i chichotu, przestajemy lubić miejsce i przestrzeń wspólnego przebywania, pracę, szkołę, podwórko, blok... Unikamy go, zamykamy się w czterech ścianach. Pozornie nierozumiani... Oficjalnie z bolącym brzuchem, głową, ciągłymi wymiotami, uciskiem pod sercem. Tajemnicze określenie "inny"- tak można słowami, czynem, obraźliwym gestem łatwo odepchnąć kogoś. Wyrzucić z grupy, odrzucić go, odizolować, zmienić w ofiarę i nic nieznaczący obiekt kpin, prześmiewczych docinków, zabarwionych ironią, złośliwością. Taki jeden silny nienawiścią, małostkowy człowiek potrafi nas szczególnie zniechęcić do przebywania w grupie, klasie, coraz rzadszej obecności na zajęciach. Poprzez użycie specyficznego języka nienawiści oraz wyszukanych epitetów i porównań, odnoszących się najczęściej do charakteru i wyglądu, koloru naszych włosów czy sposobu funkcjonowania i myślenia... zamyka naszą przestrzeń na długi czas, nawet b...

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Strach i trema...

Przeładowani... pracą, obowiązkami ale też marzeniami... Gdy bardzo nam na czymś zależy i zaczynamy na poważnie starać się zrealizować to, nerwy biorą górę i często musimy dać sobie spokój z docieraniem do celu. Duże, poważne plany i zadania są nie tylko sprawdzianem, nie tylko wyzwaniem. Bywają blokadą jaka rujnuje nasze wyobrażenia o samym sobie, naszych zdolnościach i możliwościach. Dodatkowo gdy mamy uczucie potwornej konkurencji, braku wsparcia, porady czy też przynajmniej motywującej zachęty bywa, że nasze realizacje odnoszą katastrofalne skutki. Trema wydaje się nam, że dotyczy tylko publicznych wystąpień - wiążemy ją z mównicą, z wystąpieniem, apelem, grą teatralną, kreacją. Niestety i ona towarzyszy nam gdy mamy do wykonania projekt, jesteśmy jego liderem czy szefem, gdy ktoś powierza nam opiekę czy odpowiedzialność nad realizacją. Bywa, że ogarnia nas  przerażenie, niewiara, pustka, mówimy - nie moja to wina ani zasługa... Lęk paraliżuje naszą pomysłowość i zdolności...

"Nasza" młodzież sama w stresie

Czego boją się młodzi ludzie a czego oczekują??? Przecież dostajemy od nich wyraźne sygnały ich potrzeb, stanów emocjonalnych - pośrednio lub bezpośrednio mówią o swoich kłopotach i pragnieniach. O samotności... odrzuceniu... o przemocy lub trudnościach jakich doświadczają. Dlaczego ja-ty i on sprawiamy często wrażenie, jak gdybyśmy bagatelizowali lub pomniejszali wagę przeżywanych emocji. Stajemy się obłudnie obojętnymi inicjatorami i autorami zdarzeń, każdy z nas jest pośrednio ich sprawcą.  Czy młodzi ludzie sami z siebie potrafią dać oparcie innym, swoim przyjaciołom??? Oczywiście, nawet w tym nas zawstydzają. Zarzucamy im niedojrzałość a oni często serdecznie potrafią wesprzeć inne koleżanki, kolegów - wykazują się zrozumieniem, troską i cierpliwością w przyjaźni. Nam brakuje tak wiele... Kiedy indziej - oskarżamy młodzież, że mają spore problemy z prawem, uderzamy w nich tym, że próbują skłamać czy oszukać nas - świat dorosłych (np. kwestia powrotów do domu, spó...

Ból serca

Podobno serce nie boli. Mimo to wielu z nas ma tendencję do somatyzowania, przeżywania problemu - trudności przez ciało. Kończy się to wizytą u specjalisty, garścią nowych leków poprzedzonych diagnoza, badaniami i lękiem. Nikt nie lubi na stałe gościć u specjalistów - dodatkowo posyłany do kolejnych i kolejnych osób. Somatyzacja to taki sposób w jaki radzi sobie nasz organizm z przeciążeniem, jak daje nam sygnał, że przesadziliśmy. Że powoli przepalają się "styki" i zabezpieczenia - że mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem. Sygnałem może być ból, bezsenność, stan apatii, demotywacja czy brak zainteresowania tym, co zwykle dawało nam radość. Każdy dookreśli problem dla siebie, cechą wspólną jest to, że sami przegrywamy walkę i nie możemy poradzić sobie z sygnałami naszego ciała.   W dzisiejszych czasach, kiedy opracowano już leki na prawie wszystkie dolegliwości ciała nasza dusza nadal pozostaje najbardziej bezbronna. Cicha, cierpliwa jako ostatnia dopomina się o uwag...

Muszę nienawidzić?

Kto wzbudza w niej taką postawę... Bo nie we mnie! O nie!  Problemy rodzinne zaczynają się najczęściej wtedy, gdy zaczynamy odczuwać trudne i dziwnie niewygodne emocje... gdy nie jest nam łatwo spędzać razem, we dwie/dwoje czasu. Nie cieszą nas wspólne aktywności i coraz więcej kłótni, więcej spornych kwestii pomiędzy rodzeństwem czy małżonkami. Wydaje się nam, ze obdarzeni siostrą czy bratem jesteśmy bogatsi, nasza sytuacja życiowa jest bardziej komfortowa. Ale czy zawsze? Zadaję sobie to pytanie, gdy myślę o mojej siostrze, człowieku, który gdzieś jest i od czasu do czasu uaktywnia się, ale w roli nękającego i oczerniającego mnie wroga, gnębiciela i prześladowcy. Osoba jaka zmienia rzeczywistość i kłamie w wielu miejscach oraz wobec wielu ludzi... Pewnie kilku czytających felietony, zrozumie bo zna ten temat. Inni - czasem słyszeli o niełaskawości  takiej relacji. Teraz zawiść, mściwość i zazdrość - kiedyś były tylko pouczenia i przemądrzałość starszej siostry.  ...

Nerwica i tkwienie w niej...

Nerwica natręctw, kompulsywne myślenie o tym co może nas spotkać, przydarzyć się nam, zaskoczyć, co nas zniszczy i powali na twarz. Nasze obawy jakie produkuje mózg, najtrwalsze i najtrudniejsze do oswojenia, pomieszczenia - "skontenerowania" w sobie. Strach karzący nas, upadlający, któremu ulegamy i jaki nie pozwala nam funkcjonować. Dlaczego dopada nas najczęściej w młodości. Podcina skrzydła, uniemożliwia radosne i lekkie funkcjonowanie, czerpanie satysfakcji z codziennych aktywności. Blokuje refleksję i myślenie. Widzimy wtedy świat jako ponury i zagrażający... Z pewnego oddalenia tę nerwowość przeplataną również mnóstwem tików, zmian na twarzy, "przyruchów" nie do skontrolowania i nie do opanowania, można spostrzegać jako przemijającą, ewoluującą. A tak naprawdę, jest powodem udręczenia dla osoby... Próba kontrolowania takich zachowań i sygnałów ciała dodatkowo obciąża, nieskuteczność prób - załamuje...   To nie sytuacja trywialna, to kłopot zwłaszcza gdy p...

Realizując nie swoje marzenia...

Na etapie liceum czy studiów gro z nas łapie się na tym, że realizujemy nie swoje marzenia i plany, ale że ktoś inny pociąga za sznurki. Jest nam coraz ciężej ze znalezieniem celu, odkryciem motywacji z daniem sobie odpowiedzi na pytanie "dlaczego tu jestem" i "czego ja tak naprawdę chcę w życiu". Smutek, przygnębienie i pustka, osaczają coraz mocniej, czujemy się jakby ktoś ułamał nam skrzydła - trochę wyrwanych piór leży dookoła... To co wydawało się naszym wyborem, jest teraz obce, odległe... To nie szczyty są obce tylko droga jakaś nie nasza, inne pasma gór byłyby czymś właściwym, ale dlaczego jesteśmy tu, co nam kazało... a raczej - kto... Odkrywamy, że realizujemy cudze plany i marzenia, że ktoś nas wpisał w obsadę filmu, jakiego nie mieliśmy zagrać... Czujemy się obco. Nie wypowiemy więcej słów roli nam przygotowanej, bez przekonania i bez troski o to, co dziś się z nami dzieje, i co teraz robimy.  Czasem łatwo wyjść, wyskoczyć z roli... czasem utrzymuj...

Porzucić wszystko w diabły

Zadania nas przerastają, życie nas przerasta. Dominuje, gniecie, maltretuje. Coraz częściej chorujemy właśnie dlatego, że na swoje barki wzięliśmy zbyt wiele. Nie dodaje nam to chwały a jedynie powoduje coraz gorsze samopoczucie. Na pewno w swoim otoczeniu macie takich ludzi, którzy z dnia na dzień porzucili pracę, obowiązki, zredukowali ilość zajęć - skupili się na zmianie siebie, na rozwoju, na stanie swojego ciała czy umysłu... nie dlatego, że tak zadysponował lekarz. Sami odczuli taką potrzebę... dodatkowo imperatyw: "teraz, lub nigdy..." Część z nich dodatkowo zmieniła otoczenie, osoby bliskie, kraj czy choćby miejsce zamieszkania... zbliżyła się do natury za cenę niższego komfortu życia.   Wolniej płynie czas, ale życie nabiera smaku... pikanterii. Jest wreszcie odczuwalne a nie jedynie zdaje się przepływem czasu. Przenikamy je, smakujemy, oddajemy się mu... Smaku nie nadaje przyprawa, nie ma jakiegoś uniwersalnego koloru, jaki odświeża i spowalnia upływ czasu... ...

Uzależnienie "od" czy "do"

Pociąg i pragnienie do realizacji... Uwikłanie umysłu, serca, ciała i duszy. To robi z nami substancja, hazard, gra, komputer, zakupy czy inna dowolna aktywność jaką realizuje się czy chce się tego, czy też nie. Poza wolnością i poza jakąkolwiek autonomią. Oddany całkowicie temu, na co nie ma się wpływu lub czego się nie kontroluje. Zbytnio zatraceni, by zauważyć, że nie ma już powrotu. Często uzależnieni do działania, w przymusie aktywności oraz targani głodem. Pragnienie i chęć... jakie stają się naszym udziałem. W braku wolności. Bo o wolności nie może być mowy.  Wolność odeszła lub oddaliśmy ją. To takie pragnienie, jakie nabrzmiewa i rośnie, zajmuje sobą każde miejsce. Totalne, groźne, ryzykowne - i zajmujące każdą komórkę... Człowiek nie wie skąd się bierze zwierzęcy głód, czuje, że go dopada ale w inny sposób. Że odbiera to, co miało się dotychczas - szczęśliwą rodzinę, uśmiech, swobodę podejmowania decyzji, radość z rzeczy małych, czas spędzany z bliskimi. Uzależnie...

Wybór mój, czy wybór innych

Kiedy jesteśmy dziećmi rodzice wybierają za nas przedszkole, szkołę... czasem kolegów, w miejscu zamieszkania. Później także chcą towarzyszyć wyborom. Czasem odczuwamy ten nacisk, leciutką lub zdecydowaną presję - idź tą drogą, uprawiaj taki a nie inny sport, rozwijaj daną umiejętność, przydałby ci się dodatkowy język lub gra na skrzypcach, na gitarze... W pewnym momencie nie wiemy czy to jeszcze my wybieramy, czy to ja... czy nadal ktoś pociąga sznurki do których przywiązał moje ręce i nogi. A jeśli tak, to kto bawi się mną jak kukiełką??? I za jaką cenę... Wyobraźmy sobie... Jestem młodym człowiekiem. Zmęczonym a wcale nie samozrealizowanym... Uśmiech zadowolenia i dumy już dawno nie gościł na mojej twarzy... Nie mam czasu na spotkania z przyjaciółmi, na rozmowę. Zdaniem ojca, to czas stracony i jałowy. Nic nie przyniesie dobrego. Owocna przyszłość i dostatek wymagają wyrzeczeń. Moja doba jest ściśle zaplanowana godzina po godzinie. Tylko czasem brak mi tchu, mama lub ojciec prze...

Zmęczeni wybraną pracą

Niska płaca, coraz mniejsza satysfakcja... Kłótnie z podwładnymi lub konflikt z przełożonymi, zmieniające się wymagania, nierzeczowe zarzuty, czepianie się - ktoś powiedziałby. Nadzieja na premię i jej ciągły brak. Satysfakcja??? Kiedy ostatnio o niej była mowa. Do tego się przygotowujemy, stworzeni jesteśmy, nawykamy i godzimy się z taką rzeczywistością... Praca, jej obietnica...  W sferze emocjonalnej pojawiają się coraz częściej nie tylko brak zadowolenia z samej siebie, tego co robimy - ale prześladują nas okresy obniżonego nastroju oraz złoszczenie się na siebie i innych. Cierpią bliscy i rodzina. Kłótnie wychodzą daleko poza to, co jest ich bezpośrednim powodem. Sfrustrowani mężowie, smutne i przygnębione, sfrustrowane kobiety... Dzieciaki omijają nas szerokim łukiem, nawet pies nie chce wyjść na spacer z osobą nieustannie pobudzoną i napiętą... Leży i udaje, że śpi. Odsuwają się nasze marzenia, plany zaś weryfikuje życie. Niektóre osoby w sytuacji nadmiernego obciąże...

Jeszcze przemęczenie czy już... wypalenie

Są takie profesje, takie zawody, w których trudno nam odróżnić prawdziwe emocje, te przeżywane od tego, co ciśnie nam się na usta... Zmęczenie od tego, co przeciąga się w czasie i utrwala. To, z czym mamy do czynienia na co dzień i co blokuje działanie. A co w odczuciu staje się nie do zniesienia. Co przeżywamy każdego dnia na nowo!!! Co wreszcie - blokuje nasze działania. To wszystko wpływa bowiem zarówno na nasze samopoczucie jak i na efektywność działań... Nikt nie lubi pracować w stresie, napięciu... odczuwając ciągłą presję otoczenia. presję wyniku, skutku pozytywnego. Czy jeszcze jesteśmy w kryzysie, czy jesteśmy w stanie pracować efektywnie? Wiążąc się z innymi ludźmi i ich decyzjami, działaniami jeszcze długo po skończeniu pracy analizujemy i myślimy o tym, który już pewnie spokojnie odpoczywa. Jeśli ktoś obarczy nas decyzją lub jej skutkiem - spokojnie idzie do domu, a my zastanawiamy się długo nad ich perspektywą... Ocena własnej skuteczności również nie uspakaja, nastra...

Poczucie zawieszenia

Wyobraźmy sobie dziecko. Rodziców, którzy właśnie się rozstają. Pomiędzy nimi gniew i krzyk, codzienny prawie. I dziecko, rzucane w kolejne ramiona, przestające już odnajdywać bezpieczny port. Kłopoty w szkole, płacz w nocy. Strach przed sprawdzianem, odpowiedzią ale i rozmową z drugim człowiekiem. Milczenie, pułapki, poszukiwania, eksperymentowanie ze sobą. Niepewność, brak wiary i zaufania. Sprawdziany lojalności, pytania o to, "kogo wolisz" i "kto jest lepszy". Momenty bezradności... Brak pociechy i oparcia. Nie smutek już, ale "poczucie zawieszenia" bez oparcia. Beznadziejność i samotność. Strach, że jutro może być jeszcze gorsze. Puste... Zimne, jak ciemna - czarna dziura. Komiczne próby odzyskania równowagi w trakcie walki o uwagę i uśmiech. Potrzebę akceptacji za wszelką cenę... A potrzeba jest i rośnie. Czasem tylko kuleje, bo brak wiary jest silniejszym i podstępnym wrogiem. Gdy dziecko nie wiąże już niczego z sukcesem działania stają się p...

Co męczy mnie i burzy spokój...

Gdyby nie polityka i politycy, pewnie żyło by się nam spokojniej, pełniej i bardziej twórczo... Motywacja i chęć byłaby czymś naturalnym, skrzydeł nie trzeba by sobie przyprawiać. Ale - czuło się je. Twórcze podejście do życia nie wymaga miary, foremki czy przepisu... dokładnych proporcji i zaleceń mistrza kuchni. Tak samo - recept czy zapisów prawnych. Mimo wszystko wierzę w dobre intencje człowieka, w cele jakie sobie stawia - że mają dobre źródło, działania, które mają logikę i sens. W to, że jest oddany pracy i rodzinie... Ale jakie w tym wszystkim widzę miejsce dla tych, co sprawują "Rząd Dusz", czemu z dystansu, z wysoka - świat dla nich wygląda inaczej, nijak. Skąd pomysł na utrudnienia... Budowanie schodów, straszenie, traktowanie ludzi jako "potencjalnych przestępców" i złodziei - uwłacza mi i obrazowi świata z jakim dorastam. Uczę i wychowują dzieci do życia - nie do chowania głowy w piasek, do refleksji i myślenia... do niezależności sądów i do stawi...