Przejdź do głównej zawartości

Muszę nienawidzić?

Kto wzbudza w niej taką postawę... Bo nie we mnie! O nie! 
Problemy rodzinne zaczynają się najczęściej wtedy, gdy zaczynamy odczuwać trudne i dziwnie niewygodne emocje... gdy nie jest nam łatwo spędzać razem, we dwie/dwoje czasu. Nie cieszą nas wspólne aktywności i coraz więcej kłótni, więcej spornych kwestii pomiędzy rodzeństwem czy małżonkami.
Wydaje się nam, ze obdarzeni siostrą czy bratem jesteśmy bogatsi, nasza sytuacja życiowa jest bardziej komfortowa.
Ale czy zawsze?
Zadaję sobie to pytanie, gdy myślę o mojej siostrze, człowieku, który gdzieś jest i od czasu do czasu uaktywnia się, ale w roli nękającego i oczerniającego mnie wroga, gnębiciela i prześladowcy. Osoba jaka zmienia rzeczywistość i kłamie w wielu miejscach oraz wobec wielu ludzi...

Pewnie kilku czytających felietony, zrozumie bo zna ten temat. Inni - czasem słyszeli o niełaskawości  takiej relacji. Teraz zawiść, mściwość i zazdrość - kiedyś były tylko pouczenia i przemądrzałość starszej siostry. 
Czuję w sobie bezsilność, czasem złość, niedowierzanie. Nie jestem dumna z tego, że mam siostrę. Nigdy nie mogłam i nie będę pewnie mogła na nią liczyć. Spotkało mnie od niej tyle złego i wiele złych słów, że trzymam się od niej na dystans.

Co mam o tym myśleć, jak się znieczulić na przyszłość...

Dotkliwość tej relacji czasem zdumiewa, tracę chęć i siłę na wyciąganie ręki do niej kolejny raz... na pomoc, finansowe wsparcie i ratunek - o jakie czasem, pośrednio przez innych - stara się. 
Bo w imię czego mam to robić??? Skoro nigdy nie usłyszę jej przyznania się do winy, do złego, żadnego przepraszam... przesadziłam. Że jest jej przykro...
A czy jest??? Czy ona zauważa błędy jakie popełnia??? Czy wręcz nie jest zdolna do oceny swojego postępowania i do samokrytycyzmu... Nie rozumie tego w kategoriach przyzwoitości, dobra czy poczucia winy...

Czasem myślę - "musi nienawidzić, taką ma konstytucję...".    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...