Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2020

Tęsknoty i pragnienia

  Niezaspokojone... pierwotne i tkwiące w nas.  Pełne palącego ognia. Bo niemożliwe do usunięcia, są w nas, tkwią, pewnie i dlatego, że to szczególnie ludzka jest rzecz.  Myślę, że w jakiś inny sposób swoje pragnienia nie tyle tłumimy ile pragniemy dać im upust..., a takie podobnego rodzaju dążenie do zaspokojenia tęsknoty, bycia i przynależenia do kogoś, doświadczenia mocnej więzi emocjonalnej - oddania się - wyrażają i odczuwają zwierzęta...  Mam wrażenie, że drzemią one chyba w każdym bardziej skomplikowanym organizmie żywym, zwłaszcza obdarzonym pamięcią czy możliwością życia wspomnieniem, przeszłością... Jak - na przykład - posiadanie dziecka przez parę, która stara się o nie całymi latami, i patrzy na spacerze na radosne baraszkowanie matki czy ojca z dzieckiem na trawie, w parku... Marzenie, a bardziej pragnienie - dziecka, które odchodzi, umiera, oddala się - a ma swoje "małe marzenie" do realizacji i szuka osób jakie pomogą w jego urzeczywistnieniu... Niezwy...

Poczucie sprawczości a syndrom wypalenia

Czy uprzednie doświadczenia świadczą o nas - i czy naprawdę pomagają nam rysować pozytywny obraz swojej skuteczności...  Jest coś, co wychodzi nam w działaniu lepiej, i to nas buduje. Wiele sytuacji jest tak trudnych i dramatycznych. Na inne - nie mamy żadnego wpływu, trudzimy się i nie wychodzą nam nawet proste czynności... Utwierdzają dodatkowo w braku sprawczości w ogóle...  To nie jedynie wrażenie, okazuje się że nasze doświadczenia i ich swoiste przeżywanie - np. z sukcesem, lub przeciwnie - z powtarzającą się cyklicznie porażką - zapisuje się trwale w naszym mózgu. Nie tylko jako słowo: ale dyspozycja, doświadczenie, obraz, aktywność, splot.  Warto zdać sobie sprawę z naszych potrzeb zarówno psychicznych jak i emocjonalnych. Z tego  naszego obszaru przeżywania i funkcjonowania. Zarówno dzięki sukcesom i porażkom - uczymy się jak przejść kolejny kryzys. Jak zdać ten dziwny egzamin z życia.  Warto postawić na takie dyspozycje naszego umysłu, woli i charakter...

Stres i kortyzol

Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że wystarczy troszkę zmienić styl życia - aktywność i jej rodzaje, czy proporcje a już polepszymy swój dobrostan. Polepszymy i znajdziemy zupełnie inny komfort życia.... Podstawą pozbycia się nadmiaru stresu - tak zupełnie fizjologicznie, jest odpowiednia ilość czasu przeznaczonego na sen. Ma być on regularny, nie może być mowy o odsypianiu czy "spaniu na zapas". Realnie, powinien on trwać około 7-9 godzin na dobę... W zależności od potrzeb, wykonywanego zawodu czy stanu zdrowia... Jest to ważne, by zredukować wysoki poziom kortyzolu. Tego hormonu, którego my sami i nasz organizm tak nie lubi... Jednakże relaks to nie tylko korzystanie z dobroczynnych właściwości snu. Aby pozbyć się nadmiaru stresu, można dodać wszelkie zabiegi kosmetyczne i relaksujące... Nasze ciało będzie nam tylko wdzięczne: urocza kąpiel lub naprzemienny prysznic, pachnąca sypialnia... można też skorzystać z masażu relaksacyjnego. Stres bowiem powoduje nadmierne napięcie ...

Walczmy ze stresem razem... część 1

Wiemy wszyscy, że  wpływ stresu na organizm człowieka będzie wywierał zarówno efekt pozytywny jak i negatywny (mobilizacja, chęć walki i rywalizacji, gotowość do podjęcia wyzwania, ratowanie innych). Zaś długotrwałe skutki jego przeżywania uzależnione są jedynie od kwestii indywidualnych – od charakteru danej osoby, podejścia do życia, poprzednich doświadczeń ze stresem. Także od istniejących systemów wsparcia - otaczających nas osób i oczywiście - trybu i stylu życia.  Co robić, jak żyć gdy towarzyszy nam długotrwały, silny stres związany np. z wysiłkiem, macierzyństwem, z pracą czy studiami?  Jakie są popularne sposoby radzenia sobie ze stresem? Warto je poznać, warto szukać dla siebie tych najwłaściwszych... Musimy pamiętać o tym, że długotrwały stres może przyczyniać się do powstawania różnego rodzaju chorób, które określane są mianem chorób cywilizacyjnych. To one będą dominowały w tym wieku - XXI. Będą to i są już: cukrzyca, reumatoidalne zapalenie stawów, a nawet w...

Człowiek w teatrze życia...

  Jaka rola pasuje do mnie. Jakiej jestem wyznawcą, czy wolałbym siedzieć z boku i być tylko krytykiem??? Teoretykiem tego dziwnego, krótkiego i samotnego życia. Ale na zewnątrz w świecie innych ludzi, gramy dzielnie bohaterów... gramy główną rolę w naszym amatorskim teatrze życia.  Potykamy się wielokrotnie, nie wstajemy już zwyczajnie - ale podrywamy się automatycznie do dalszego wysiłku. Choćby kręgosłup pękał, staramy się nie poddawać. Nie okazywać słabości, zniechęcenia, smutku czy poczucia beznadziei. Do biegu, stajemy też do walki... Do ucieczki, do szaleństwa, do końca. Czasem nawet do gwiazd... Nie zwracamy uwagi na wewnętrzne przeczucie.  Na naszą intuicję... czy na inne sygnały ostrzegawcze. Na przekonania, że w tym miejscu i z tymi zadaniami już nie podołam. Że kończy mi się cierpliwość a siły, wyczerpały się...   No i co wtedy, gdy robię coś nudnego czy beznadziejnego, z tego nie będzie chleba...  Żyjemy przywiązani do starych obietnic, do...

Odwaga? Odwaga

Odwaga i jej poczucie są niezwykle indywidualnym przeżywaniem mocy w danej chwili. Liczy się moment, ten moment, miejsce - ludzie i czas. Pewnie każdy z was tak ma, iż subiektywnie odczuwa częściej jej utratę, deficyt, boi się danej chwili - wystąpienia, bycia w jakiejś sytuacji aktywnym czy sprawcą bo nie podoła. Nie podniesie tej sprawy. Czasem mamy poczucie oszukania czy opuszczenia - ktoś towarzyszył nam, był blisko i go nie ma. Opuścił nas lub przeszedł pod skrzydła oponenta. I my czujemy odpływ sił... No tak, wielu mówi czy obiecuje, nie jesteś sam, dasz radę bo zwykle dawałeś - ale ile sił, mobilizacji, koncentracji i woli walki kosztuje nas konfrontacja czy obrona - tylko my wiemy. Ile ran i jak długo później przyjdzie nam je lizać... Odwaga przychodzi z wiekiem i z doświadczeniem, staje się siłą i pewną linią życia. Zwłaszcza gdy reprezentujemy lub chronimy innych, staje się chlebem powszednim, staje się życiem lub jego cząstką. Obowiązkowym wyposażeniem. Czasem to posag, po p...

Poem: Mam plan A

na jutro... droga i plan dziś go już wymyśliłam i mam... jutro to zanotuję, zapiszę i szybko przed 15.00 w dokumentach rozpiszę On mnie pilnuje w drodze, ten co życie mi dał... dał wiele, i obfite dary, i zdolności mam wszystko, posiadłam od niego nawet więcej... przemycam w słowach w gestach w wytrwałości.... idę, odpalam brykę i jestem - na dyżurze... odpalam i nie ma mnie - ale jestem czasem tylko pozostawiłam swój ślad, w pamięci, w eterze jutro nogi swe - ich użyję, do biegu i marszu, podepczę szybko ziemię,                             tak - po prostu...   (tuż przed Covid, przed lock down - 03.2020)

Poem: Makaron na uszy.

ja... mój dobytek paczka makaronu i olej... już spakowane w mojej torbie, ojej - ciężko będzie - już cierpię ogromnie... bo jeszcze i już nie wyszłam do domu... a tu 13.00, zbliża się wielkim swym chodem... biurko "nieodsprzątane", dziennik nie uzupełniony... czas znów musi stanąć tu, na tym dziś koniec i przerwa, potrzebna - siły, moc i werwa... na jutrzejsze "wasze i me" jutro też jest i będzie dzień - tyle wniosków uciekam w pustkę dnia, aby odkryć życia pełnię, tęsknię i biegnę... porywam krzesło, bardzo mi ciąży, tym co tak - na jutrzejszy dzień - zostawiam, ubiór to jedna z nielicznych rzeczy, bo i dzisiejszy dzień jest pełny, pełny pełnią zadań, porywam ciszę bagaż, doświadczeń i czasu... lekko utykam na lewą nogę, chyba ciężar nie ten lub inny mi się przemieścił z tyłu ciążą troski, z przodu - obfitość krągłość, brzuszek i dar kobiecej miłości uroki ale i bogactwa moc - całość łaską są zwane...  łaska wszelkich codziennych trosk,  one...