Przejdź do głównej zawartości

Odwaga? Odwaga

Odwaga i jej poczucie są niezwykle indywidualnym przeżywaniem mocy w danej chwili. Liczy się moment, ten moment, miejsce - ludzie i czas.
Pewnie każdy z was tak ma, iż subiektywnie odczuwa częściej jej utratę, deficyt, boi się danej chwili - wystąpienia, bycia w jakiejś sytuacji aktywnym czy sprawcą bo nie podoła. Nie podniesie tej sprawy. Czasem mamy poczucie oszukania czy opuszczenia - ktoś towarzyszył nam, był blisko i go nie ma. Opuścił nas lub przeszedł pod skrzydła oponenta. I my czujemy odpływ sił...
No tak, wielu mówi czy obiecuje, nie jesteś sam, dasz radę bo zwykle dawałeś - ale ile sił, mobilizacji, koncentracji i woli walki kosztuje nas konfrontacja czy obrona - tylko my wiemy. Ile ran i jak długo później przyjdzie nam je lizać...

Odwaga przychodzi z wiekiem i z doświadczeniem, staje się siłą i pewną linią życia. Zwłaszcza gdy reprezentujemy lub chronimy innych, staje się chlebem powszednim, staje się życiem lub jego cząstką. Obowiązkowym wyposażeniem. Czasem to posag, po przodkach czy rodzicach. Czasem dar całkowicie niespodziewany czy niechciany, który jedna nam zarówno przyjaciół, jak i zbiera z kątów wciąż nowych wrogów...

Odwadze towarzyszy jednak częściej samotność. Samotność "po"...
Zrobiliśmy swoje, inni odchodzą... tak to jest z tym niewątpliwie pięknym i szczodrym wyposażeniem, chcemy go i pragniemy a potem gdy ciąży, najchętniej - opchnęlibyśmy go dalej i komuś innemu za ułomek tego, co inni nazywają "świętym spokojem".  

Ja odczuwam ostatnio deficyt tego daru, nie mam odwagi zabierać głosu, wolę też unikać konfliktów - nie mieszam się w sprawy innych, nie oceniam i nie kategoryzuję rzeczywistości - jestem jakaś analogowa, nieprzystająca do wymagań tych czasów.
Oddalona, cichsza. Wsłuchana, zaciekawiona historią i powodami jakie przedstawiają inni. Nie bawię się w sędzię i rozjemcę, nie rozstrzygam sporu, patrzę, z oddalenia - z dystansu. Teraz ten sposób jest moim na życie.
Czy żałuję, za dużo w młodości walczyłam, odpierałam ataków i spierałam się z każdym. Czasem o coś ważnego, czasem o błahostki - teraz nie muszę, i nie chcę być w tej pozycji...
A może pożegnałam się z moją odwagą??? Lub ona ze mną...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tęsknoty i pragnienia

  Niezaspokojone... pierwotne i tkwiące w nas.  Pełne palącego ognia. Bo niemożliwe do usunięcia, są w nas, tkwią, pewnie i dlatego, że to szczególnie ludzka jest rzecz.  Myślę, że w jakiś inny sposób swoje pragnienia nie tyle tłumimy ile pragniemy dać im upust..., a takie podobnego rodzaju dążenie do zaspokojenia tęsknoty, bycia i przynależenia do kogoś, doświadczenia mocnej więzi emocjonalnej - oddania się - wyrażają i odczuwają zwierzęta...  Mam wrażenie, że drzemią one chyba w każdym bardziej skomplikowanym organizmie żywym, zwłaszcza obdarzonym pamięcią czy możliwością życia wspomnieniem, przeszłością... Jak - na przykład - posiadanie dziecka przez parę, która stara się o nie całymi latami, i patrzy na spacerze na radosne baraszkowanie matki czy ojca z dzieckiem na trawie, w parku... Marzenie, a bardziej pragnienie - dziecka, które odchodzi, umiera, oddala się - a ma swoje "małe marzenie" do realizacji i szuka osób jakie pomogą w jego urzeczywistnieniu... Niezwy...

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...