Odwaga i jej poczucie są niezwykle indywidualnym przeżywaniem mocy w danej chwili. Liczy się moment, ten moment, miejsce - ludzie i czas.
Pewnie każdy z was tak ma, iż subiektywnie odczuwa częściej jej utratę, deficyt, boi się danej chwili - wystąpienia, bycia w jakiejś sytuacji aktywnym czy sprawcą bo nie podoła. Nie podniesie tej sprawy. Czasem mamy poczucie oszukania czy opuszczenia - ktoś towarzyszył nam, był blisko i go nie ma. Opuścił nas lub przeszedł pod skrzydła oponenta. I my czujemy odpływ sił...
No tak, wielu mówi czy obiecuje, nie jesteś sam, dasz radę bo zwykle dawałeś - ale ile sił, mobilizacji, koncentracji i woli walki kosztuje nas konfrontacja czy obrona - tylko my wiemy. Ile ran i jak długo później przyjdzie nam je lizać...
Odwaga przychodzi z wiekiem i z doświadczeniem, staje się siłą i pewną linią życia. Zwłaszcza gdy reprezentujemy lub chronimy innych, staje się chlebem powszednim, staje się życiem lub jego cząstką. Obowiązkowym wyposażeniem. Czasem to posag, po przodkach czy rodzicach. Czasem dar całkowicie niespodziewany czy niechciany, który jedna nam zarówno przyjaciół, jak i zbiera z kątów wciąż nowych wrogów...
Odwadze towarzyszy jednak częściej samotność. Samotność "po"...
Zrobiliśmy swoje, inni odchodzą... tak to jest z tym niewątpliwie pięknym i szczodrym wyposażeniem, chcemy go i pragniemy a potem gdy ciąży, najchętniej - opchnęlibyśmy go dalej i komuś innemu za ułomek tego, co inni nazywają "świętym spokojem".
Ja odczuwam ostatnio deficyt tego daru, nie mam odwagi zabierać głosu, wolę też unikać konfliktów - nie mieszam się w sprawy innych, nie oceniam i nie kategoryzuję rzeczywistości - jestem jakaś analogowa, nieprzystająca do wymagań tych czasów.
Oddalona, cichsza. Wsłuchana, zaciekawiona historią i powodami jakie przedstawiają inni. Nie bawię się w sędzię i rozjemcę, nie rozstrzygam sporu, patrzę, z oddalenia - z dystansu. Teraz ten sposób jest moim na życie.
Czy żałuję, za dużo w młodości walczyłam, odpierałam ataków i spierałam się z każdym. Czasem o coś ważnego, czasem o błahostki - teraz nie muszę, i nie chcę być w tej pozycji...
A może pożegnałam się z moją odwagą??? Lub ona ze mną...
Komentarze
Prześlij komentarz