Lęki biorą się z niepewności, w momentach których się niespodziewany. Czasem przychodzą jednak wtedy gdy jesteśmy spokojni i pewni siebie, osadzeni w sobie. Skuteczni. Uprzedzając nieprzygotowanych... Czasem towarzyszą chorobie o innym podłożu, innej naturze. A inne - lęgną się w samotności, i tam mają swe źródło. Opanowują człowieka powoli i nie odchodzą szybko i łatwo. Doświadczyłam tego, będąc blisko osoby z lękiem, z wieloma nieokreślonymi - która po przebudzeniu zanosi się szlochem, płacze, jest rozsypana, rozedrgana… Nie wiedziałam jak to się dzieje, jak to jest możliwe aby tak intensywnie bać się każdego dnia i siebie w tym dniu, i swojego "nie-bycia", płytkiego bycia czy nieosadzenia. Przecież nie było płytkie. Przerażało, odrzucało, odzierało ze złudzeń. Ani tej osobie nie było łatwo, ani mnie. Dotkliwe i małospójne, przerażające, byłam blisko ale już bliżej nie mogłam. Nie istniało "bliżej". Nie mogłam też sprawić, aby poczuła się bezpieczniej...
Czym jest stres, kiedy działa motywująco a kiedy niszcząco? Kiedy jesteśmy wystawieni na długotrwałe obciążenie? Które zawody są zagrożone stresem najbardziej? Jak wybierać i odpoczywać czyli 5 prostych sposobów 'na' relaks Spokój Dzika konkurencja - sukces i pęd życia? Groźny zawał/wylew Choroba przewlekła, psychiczna i somatyczna a stres Jak odpoczywać z przyjemnością w zgodzie z własną naturą Czy życie stresuje Wybory z adrenaliną a bez stresu Żyć z poczuciem winy czy z radością?