Przejdź do głównej zawartości

Frajerzy i blondynki

Pod naciskiem kolegów z klasy lub szkoły, przy znacznej ilości uwag złośliwych i chichotu, przestajemy lubić miejsce i przestrzeń wspólnego przebywania, pracę, szkołę, podwórko, blok... Unikamy go, zamykamy się w czterech ścianach. Pozornie nierozumiani... Oficjalnie z bolącym brzuchem, głową, ciągłymi wymiotami, uciskiem pod sercem.
Tajemnicze określenie "inny"- tak można słowami, czynem, obraźliwym gestem łatwo odepchnąć kogoś. Wyrzucić z grupy, odrzucić go, odizolować, zmienić w ofiarę i nic nieznaczący obiekt kpin, prześmiewczych docinków, zabarwionych ironią, złośliwością. Taki jeden silny nienawiścią, małostkowy człowiek potrafi nas szczególnie zniechęcić do przebywania w grupie, klasie, coraz rzadszej obecności na zajęciach. Poprzez użycie specyficznego języka nienawiści oraz wyszukanych epitetów i porównań, odnoszących się najczęściej do charakteru i wyglądu, koloru naszych włosów czy sposobu funkcjonowania i myślenia... zamyka naszą przestrzeń na długi czas, nawet bezpowrotnie...  
Izolowanie człowieka i jego odrzucenie staje się sposobem na dzisiejsze utrzymywanie relacji. Życie bez więzi i przyjaźni, deklaracja "nie potrzebuję nikogo", "sam wiem najlepiej" oraz "dam sobie radę", królują wśród naszej młodzieży.

Często pytają, jak wy to robiliście, bo za waszych czasów były inne ludzkie więzi i przyjaźnie, trwalsze, prawdziwe, mocne, wyjątkowe - takie "na całe życie". Tak, mówimy - bo jesteśmy i byliśmy ciekawi siebie i otwarci na to, co inne i nietypowe, otwarci i zaciekawieni człowiekiem w całej jego złożoności.
Dziś zaczynamy słyszeć coraz częściej - nie obchodzi mnie nic... nie obchodzi mnie nikt.     
Widać to coraz częściej w innych sytuacjach - w opiece nad rodzicami, starszymi, bezbronnymi, chorymi czy upośledzonymi w rodzinie - w naszych rodzinach wielopokoleniowych...
Modele przeniesione czy przeszczepione żywcem z Europy zachodniej. 

Można razem, a nawet trzeba... Pomimo trudności, braków i niewygody. Z wysiłkiem, bo tylko on graniczyć może z cudem. A od cudu - najbliżej nam do nieba...

I warto, bo nigdzie tak dobrze, jak w grupie. Nawet można zmienić i naprawić to co nadpsute, nadwątlone w rodzinie, wśród bliskich, w naszych relacjach zarzuconych jakiś czas temu. W relacjach jakim pozornie nie dajemy już szans na poprawę.
Zabawa, wypoczynek, wspólne działanie, zbiorowy pomysł... W grupie jest po prostu inaczej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...