Przejdź do głównej zawartości

Alienacja rodzicielska czyli obawa przed odrzuceniem

Słowo - hasło wytrych pojawiające się w ostatnich 2-3 latach, nadmuchane też mocno pseudonaukową teorią, praktyką rozwodów, zapoczątkowane też specyficzną obudową w postaci pierwszych artykułów, badań i opracowań, wyrażanych w Internecie na odpowiednich forach i stronach - sądów znanych prawników lub psychologów. Przodują w takich opracowaniach oczywiście mężczyźni lub też "skrzywdzeni przez prawo mężczyźni" - tu szczególnie warto podkreślić:  skrzywdzeni decyzją lub wyrokiem sądu.

Matka to zwykle przecież kobieta, a Sąd wydający takie decyzje - to także najczęściej kobieta (w sądach rodzinnych i opiekuńczych wcale nie jest prawdą, że bywa to aż taką regułą, ale jest w taki sposób odbierane). I tu pojawia się ból, cierpienie i zarzut...
Skazanie ojca lub wyrok separacji czy zakazu zbliżania się do rodziny, są dla mężczyzny odbierane jako cierpienie związane z izolowaniem go przez matkę, i rodzinę matki, od prawidłowych kontaktów z jego pociechami. 
Ocena mężczyzny: "Skrzętne, okrutne, niemoralne... złe i godne potępienia zjawisko".

Znam lub znałam kilku takich ojców. Czasem zastanawiam się czy takie ich określenie nie obraża wielkiej rzeszy innych wspaniałych facetów i ojców wielu dzieci.
Charakteryzuje ich dziwny rodzaj walki - boju o swoje prawa, dającego wymierną korzyść majątkową zwykle adwokatom a nie córce lub synowi. Panów zalewających swoimi pismami, zapytaniami, uwagami oraz wnioskami nie tylko sądy ale i szkoły, szpitale, kościoły. Zbierających pseudo-rzeczowe kwity, zaświadczenia, rachunki - mocne dowody rzekomych działań czy zaniechań drugiej strony. Poczucie niesprawiedliwości społecznej i nagannych działań kobiet...

Nie odnoszą się w swoim toku myślowym do faktów - ze często żony opuszczały ten wspólny raj z reklamówką i dzieckiem na ręku, ratując zdrowie fizyczne i psychiczne lub życie. Unikając poniżenia, pobicia, zabicia... kolejnego poronienia. Płacąc cenę ubóstwa i skazując siebie i dziecko na społeczny ostracyzm instytucji.
Winy nie da się dowieść, część ze zdarzeń ma charakter subiektywnej prawdy i oceny moralnej postawy człowieka z którym przyszło im żyć, a nie dało się wychowywać dzieci i budować szczęścia. 
Pomijając nikły procent zasadnych uwag, mężczyźni nie zwracają uwagi na powtarzane cierpliwie słowa: zrób z tym coś, lecz się, zmień się... popracuj nad naszą relacją.
Do pewnego czasu kobiety mówią, sygnalizują i proszą. Później wątpią - gdy nie mają już nadziei i straciły wiarę - odchodzą zdesperowane. Nikt nie robi tego od tak, decyzja o rozstaniu rzadko zapada w ciągu 5-cio minutowej wymiany słów.

Warto być czujnym, uważniejszym na kierowane pod adresem współmałżonka sygnały, słowa, prośby i gest każdej ze stron. Być otwartym i czujnym na to, co się między nami zaczyna dziać - że jest sztywniej, chłodno i nieprzyjemnie. Na strach w oczach i przerażenie, mniejszą ilość wypowiadanych słów. Milczenie... oddalenie fizyczne i emocjonalne. Nie przeżyjemy wtedy ani zaskoczenia, ani - towarzyszącego mu zawodu lub tego co często określane jest - porażką, klęską...

Człowiek jest aż człowiekiem, i każdy tak chce być traktowany... 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...