Przejdź do głównej zawartości

Żyjmy tym co "tu i teraz"

"Tu i teraz", psychologiczne ujęcie pewnego sposobu życia, odczuwania i podejmowanej aktywności, nie jest właściwe jedynie szkole Gestalt. To cenny kierunek myślenia o autentycznym byciu i zatrzymywaniu się w aktywności, głębszym przeżywaniu.
Ta uważność może się przyczynić do lepszego rozwoju - znajomości siebie, ciekawości siebie i innych, oddzielenia tego, kim jestem ja i jakie mam potrzeby od całego zewnętrznego świata.

Masa zjawisk i osób jakie nas otaczają pozwalają nam zarówno cieszyć tym co trudne, cenne, przyjemne ale i przyjmować z godnością razy otrzymywane od życia i innych ludzi. Nikt nie obiecuje tylko "dobrej zabawy" czy "nieznośnej lekkości bytu". Zarówno radość i cierpienie są wpisane w nasze życie.

W naszym "tu i teraz" warto jest pamiętać o intensywności przeżywania i autentyczności, kto nie zna siebie i ma "daleko do siebie" będzie się miotał i gubił, za czymś tęsknił, za czymś i kimś innym gonił. W nieskończoność szukał ale niedookreśloności, próbował robić to co inni i tak jak inni...

Często słyszę o tym, że ktoś nie potrafi odpoczywać, zamknąć oczu i oddać się nic nie robieniu, zamyślić się... Są ludzie, którzy unikają ciszy, zwłaszcza ciszy przy drugim człowieku, zagadują ją i zarzucają niepotrzebnymi słowami. Inni - marzą w duchu o malowaniu, robótkach ręcznych czy majsterkowaniu - ale od razu określają to jako dziecinne i niepoważne.
Tym samym zaprzeczają sobie, swojej "potrzebie chwili" czy swoim odwiecznym a wciąż żywym marzeniom, nie dają im kiełkować. Ale nasze marzenia powolutku dobijają się, kreują drogę do naszej świadomości, budzą się niespodziewanie... Czasem ciszej a czasem mocniej dają o sobie znać.

Tylko dajmy im czas, w byciu "tu i teraz" ten czas liczy się. Nie traćmy go na walkę z samymi sobą, tyle utrat przeżywamy przecież w życiu. Wiemy co dla nas dobre, wiemy też często co dobre i cenne dla innych. 

Stawiajmy temu czoła... Jak zawsze, mężni i mocni, siłą swoich marzeń z młodości, z wcześniejszych lat!!!     

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tęsknoty i pragnienia

  Niezaspokojone... pierwotne i tkwiące w nas.  Pełne palącego ognia. Bo niemożliwe do usunięcia, są w nas, tkwią, pewnie i dlatego, że to szczególnie ludzka jest rzecz.  Myślę, że w jakiś inny sposób swoje pragnienia nie tyle tłumimy ile pragniemy dać im upust..., a takie podobnego rodzaju dążenie do zaspokojenia tęsknoty, bycia i przynależenia do kogoś, doświadczenia mocnej więzi emocjonalnej - oddania się - wyrażają i odczuwają zwierzęta...  Mam wrażenie, że drzemią one chyba w każdym bardziej skomplikowanym organizmie żywym, zwłaszcza obdarzonym pamięcią czy możliwością życia wspomnieniem, przeszłością... Jak - na przykład - posiadanie dziecka przez parę, która stara się o nie całymi latami, i patrzy na spacerze na radosne baraszkowanie matki czy ojca z dzieckiem na trawie, w parku... Marzenie, a bardziej pragnienie - dziecka, które odchodzi, umiera, oddala się - a ma swoje "małe marzenie" do realizacji i szuka osób jakie pomogą w jego urzeczywistnieniu... Niezwy...

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...