Sny o potędze i prawda, realna oraz bolesna!!!
Oto my, eksperci od sportu i zadań specjalnych.
Spodziewaliśmy się i nadal spodziewamy więcej i więcej po występach naszych, po startach Polaków. Trudna rzecz!!! Mało awansów do finałów, pozycja tuż "za" upragnionym podium lub liczbą startujących. Rozczarowanie, pytanie i troska w spojrzeniu... Emocje opadają jak ubite mleko na plasterku kawy w pięknej, fajansowej porcelanie...
Wieczorne studio olimpijskie to popis erudycji komentatorów. Obecność ekspertów i eks-zawodników. Wspólne rozmowy, mieszane emocje, smutek i troska na twarzach.
Potem szukanie i analiza przyczyn, trudności i wszelkich niepowodzeń...
Patrzymy na kraje z dużo mniejszą ilością obywateli, mniejszymi nakładami na sport a wynikami, do których wciąż nam jednak daleko. To deprymuje, odbiera motywację - wcale nie powoduje że robimy więcej i lepiej...
Do tego dochodzą afery - dopingowe, klubowe, kontrowersyjne decyzje dotyczące startów. To wszystko powoduje wielki niepokój, pretensje, szukanie winnych odbiera nam siły i motywację, przestajemy oglądać i kibicować wstydząc się wyników i tego, jakie miejsca zajmujemy.
Czyż sport nie ustawia nas na jakimś continuum, czy nie pozwala nieść i uskuteczniać naszych marzeń... No w tej sytuacji naprawdę jest o to niezwykle trudno.
Coś pęka, czujemy się mniej wartościowi, bo wciąż nie słychać naszego hymnu... Czy zdecydujemy się nadal oglądać te występy, czy cierpliwie i z nadzieją podążamy i będziemy podążać za "naszymi"???.
Brakuje nam cierpliwości, oddajemy się marzeniom i ... wciąż oddalamy się od rzeczywistości.
Oto my, eksperci od sportu i zadań specjalnych.
Spodziewaliśmy się i nadal spodziewamy więcej i więcej po występach naszych, po startach Polaków. Trudna rzecz!!! Mało awansów do finałów, pozycja tuż "za" upragnionym podium lub liczbą startujących. Rozczarowanie, pytanie i troska w spojrzeniu... Emocje opadają jak ubite mleko na plasterku kawy w pięknej, fajansowej porcelanie...
Wieczorne studio olimpijskie to popis erudycji komentatorów. Obecność ekspertów i eks-zawodników. Wspólne rozmowy, mieszane emocje, smutek i troska na twarzach.
Potem szukanie i analiza przyczyn, trudności i wszelkich niepowodzeń...
Patrzymy na kraje z dużo mniejszą ilością obywateli, mniejszymi nakładami na sport a wynikami, do których wciąż nam jednak daleko. To deprymuje, odbiera motywację - wcale nie powoduje że robimy więcej i lepiej...
Do tego dochodzą afery - dopingowe, klubowe, kontrowersyjne decyzje dotyczące startów. To wszystko powoduje wielki niepokój, pretensje, szukanie winnych odbiera nam siły i motywację, przestajemy oglądać i kibicować wstydząc się wyników i tego, jakie miejsca zajmujemy.
Czyż sport nie ustawia nas na jakimś continuum, czy nie pozwala nieść i uskuteczniać naszych marzeń... No w tej sytuacji naprawdę jest o to niezwykle trudno.
Coś pęka, czujemy się mniej wartościowi, bo wciąż nie słychać naszego hymnu... Czy zdecydujemy się nadal oglądać te występy, czy cierpliwie i z nadzieją podążamy i będziemy podążać za "naszymi"???.
Brakuje nam cierpliwości, oddajemy się marzeniom i ... wciąż oddalamy się od rzeczywistości.
Komentarze
Prześlij komentarz