Przejdź do głównej zawartości

Wezwana na dywanik


Zwykle nie wiesz, w jakiej sprawie.Masz zejść, masz rzucić wszytko i być. Ale jaki?


Określony, lub mniej... już zaczynasz kombinować, w głowie rodzi się kilka hipotez, zaczynasz więc zawczasu i na już - wymyślać usprawiedliwienie lub chociaż powód - z jakiego to jesteś wezwany.

I ja -pamiętam taki moment z mojej pracy, jak zostałam wezwana do szefowej - srogiej i humorzastej, kazała mi po wejściu do jej gabinetu zamknąć drzwi. Sparaliżowana usiadłam na krzesełku przed nią, w głowie burza myśli... Co, skąd... Co zawaliłam...

A ona - konfidencjonalnym szeptem zwróciła się do mnie... jak ty zrobiłaś tę pyszną szarlotkę z pianą i z kruszonką na wierzchu, co ty tam dałaś. Mam do ciebie prośbę - kontynuowała. Powiedz co mam kupić, i upiecz na zbliżającą się radę...

Pot na plecach zaczął przysychać, włosy opadły - na swoje pierwotne miejsce, oddech mi się zaczął uspokajać. Zawał - cofał się...

Tyle strachu, nerwów, kłębiących się myśli. Szok... Dane mi było uniknąć czego - no właśnie własnej produkcji na ten temat. Dałam się wkręcić i zmanipulować własnym obawom - wcześniejszym doświadczeniom jakie rzutowały na mój wyobrażony obraz przełożonego... Nawet w najśmielszych fantazjach, nie przewidziałam takiego zwrotu akcji i tego, co we mnie i ze mną zrobi komunikat "jesteś wezwana do szefowej".

Ach ta nasza głowa. Złożona z wielu doznań, wcześniejszych przeżyć i wspomnień...

Jeszcze kilka takich przypadków i mocnych przeżyć, doświadczeń jakie stały się moim udziałem - i spokojnie mogę stwierdzić: wiem to, znam - dokładnie wiem, że nasza fantazja i myśli, odpowiadają za takie a nie inne widzenie i interpretację rzeczywistości. Nosimy w sobie obrazy - reprezentacje ludzi... Nasza zaś głowa, odpowiada za nie a nie za rzeczywistość, taką jaka ona w swej istocie - jest.     

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...