Tak samo w przypadku zła jak i dobra, najpierw chcemy spróbować aby dokonać wyboru. Odkryć choć mały rąbek tajemnicy. Ponieść jakiś koszt aby mieć świadomość tego, w jakim kierunku zmierzam.
Nawet boleśnie odrzucony i potępiony za działanie, czy za zaniechanie - mam skłonność jako człowiek do przywiązania. Do powtarzających się aktywności... jak u dziecka autystycznego - przywiązanie do swoich rutyn. W nich każdy z nas czuje się bezpiecznie, pewnie... Zna je na wylot...
Pewnie dlatego często popełniamy te same błędy. Owszem, uczymy się - poznawczo, mentalnie - ale nasze działania przeczą tej życiowej logice. Jak używanie tych samych słów, podobne rozwiązywanie zadań czy problemów. Traktujemy życie i jego wyjątkowe zdarzenia jak sytuację do realizacji tej samej recepty...
Czy dane nam jest wyjść, uciec z takich sytuacji??? Przerwać łańcuch zdarzeń, osłabić jego ogniwa???
Na szczęście rutynie przeczą kolejne, za każdym razem inne, głębokie i te delikatne - rozmowy z ludźmi i problemy o jakich opowiadają. Odbiór tej sytuacji, jej przeżywanie. Emocje jakie obudziły. Stany serca i ducha, relacje i odczuwanie... Przestajemy mówić o symptomie i chorobie, zaburzeniu czy jego manifestacji.
Widzimy konkretnego człowieka... jego dzień, jego życie, jego sprawę.
Tylko i aż to powoduje, że szukamy nowej i innej drogi, że usilnie zastanawiamy się, myślimy o tym i planujemy działanie. Zmieniamy sposób postępowania, sprawdzamy wszystkie dane... i znów dostosowujemy nasze funkcjonowanie do tego, co się wydarzyło.
Dlatego tak ważne jest poznanie. Jak i co robimy, jak głęboko analizujemy sytuację. Ważne jest to co dzieje się na początku i cała diagnoza, rozpoznanie... ale i nasza percepcja rzeczywistości, każdy krok - a potem, czujność na każdą kolejną zmianę.
Bo psychika człowieka i jego problemy (tej natury, tej sfery) - są manifestowane bardzo różnie, indywidualnie. To nie to samo, co widzi nawet gołym okiem lekarz - dermatolog czy laborant badający krew. Bezbłędna diagnoza. Psychika i emocje mają odmienną charakterystykę, inną naturę i rys. Nie działają tu antybiotyki czy szczepionka. Jej naprawa zajmuje o wiele więcej czasu...
W dodatku - jeden na drugiego - oddziałujemy w różnym stopniu i na różne sposoby. Poruszamy za każdym razem inne sfery. Brak tu reguły, bo każdy z nas jest kompletnie inny, różny, nawet gdy pozory na to nie wskazują, ale przecież wyniki naszych działań o tym świadczą.
Jest jeszcze inna rzeczywistość poznania o jakiej warto pamiętać. Sami ponosimy koszt własnych działań. Ale ponosi go jeszcze ktoś...
Troska o drugiego człowieka, czasem przesłania nam własne dobro. Nie warto zatracać siebie, tracić swojego punktu widzenia, być skupionym tylko na innym człowieku. Bo kiedy nie mam kontaktu ze sobą - w jaki sposób spojrzę na drugiego człowieka, wnikając głębiej w kreowaną przez niego rzeczywistość ??? Jak spojrzeć na wszystko właśnie jego oczami??? Jak tego dokonam, jak odróżnię te światy, te percepcje???
Kiedy poznaję, otworzę się na czyjeś cierpienie, poczucie dyskomfortu i trudność jaką przeżywa, zawsze mogę dokonać wyboru. Nadal szukać... Zgłębiać. Za wszelką cenę z ciekawością podróżnika i naukowca, badać je...
Drugi człowiek jest do jakiegoś stopnia tajemnicą, czasem - pozostanie takim na zawsze. Jest błękitem morza i piaskiem pustyni, jest przestrzenią kosmosu z jej chłodem ale i bogactwem. Z jej czernią i światłem... Ale zawsze jest tajemnicą wartą zbadania, kimś cennym - właśnie - dla naszego, lepszego poznania... Byśmy mogli porzucić siebie - choć na chwilę. Dla zdrowia.
W ten sposób możemy ubogacać się i poszerzać swoje granice...
Nawet boleśnie odrzucony i potępiony za działanie, czy za zaniechanie - mam skłonność jako człowiek do przywiązania. Do powtarzających się aktywności... jak u dziecka autystycznego - przywiązanie do swoich rutyn. W nich każdy z nas czuje się bezpiecznie, pewnie... Zna je na wylot...
Pewnie dlatego często popełniamy te same błędy. Owszem, uczymy się - poznawczo, mentalnie - ale nasze działania przeczą tej życiowej logice. Jak używanie tych samych słów, podobne rozwiązywanie zadań czy problemów. Traktujemy życie i jego wyjątkowe zdarzenia jak sytuację do realizacji tej samej recepty...
Czy dane nam jest wyjść, uciec z takich sytuacji??? Przerwać łańcuch zdarzeń, osłabić jego ogniwa???
Na szczęście rutynie przeczą kolejne, za każdym razem inne, głębokie i te delikatne - rozmowy z ludźmi i problemy o jakich opowiadają. Odbiór tej sytuacji, jej przeżywanie. Emocje jakie obudziły. Stany serca i ducha, relacje i odczuwanie... Przestajemy mówić o symptomie i chorobie, zaburzeniu czy jego manifestacji.
Widzimy konkretnego człowieka... jego dzień, jego życie, jego sprawę.
Tylko i aż to powoduje, że szukamy nowej i innej drogi, że usilnie zastanawiamy się, myślimy o tym i planujemy działanie. Zmieniamy sposób postępowania, sprawdzamy wszystkie dane... i znów dostosowujemy nasze funkcjonowanie do tego, co się wydarzyło.
Dlatego tak ważne jest poznanie. Jak i co robimy, jak głęboko analizujemy sytuację. Ważne jest to co dzieje się na początku i cała diagnoza, rozpoznanie... ale i nasza percepcja rzeczywistości, każdy krok - a potem, czujność na każdą kolejną zmianę.
Bo psychika człowieka i jego problemy (tej natury, tej sfery) - są manifestowane bardzo różnie, indywidualnie. To nie to samo, co widzi nawet gołym okiem lekarz - dermatolog czy laborant badający krew. Bezbłędna diagnoza. Psychika i emocje mają odmienną charakterystykę, inną naturę i rys. Nie działają tu antybiotyki czy szczepionka. Jej naprawa zajmuje o wiele więcej czasu...
W dodatku - jeden na drugiego - oddziałujemy w różnym stopniu i na różne sposoby. Poruszamy za każdym razem inne sfery. Brak tu reguły, bo każdy z nas jest kompletnie inny, różny, nawet gdy pozory na to nie wskazują, ale przecież wyniki naszych działań o tym świadczą.
Jest jeszcze inna rzeczywistość poznania o jakiej warto pamiętać. Sami ponosimy koszt własnych działań. Ale ponosi go jeszcze ktoś...
Troska o drugiego człowieka, czasem przesłania nam własne dobro. Nie warto zatracać siebie, tracić swojego punktu widzenia, być skupionym tylko na innym człowieku. Bo kiedy nie mam kontaktu ze sobą - w jaki sposób spojrzę na drugiego człowieka, wnikając głębiej w kreowaną przez niego rzeczywistość ??? Jak spojrzeć na wszystko właśnie jego oczami??? Jak tego dokonam, jak odróżnię te światy, te percepcje???
Kiedy poznaję, otworzę się na czyjeś cierpienie, poczucie dyskomfortu i trudność jaką przeżywa, zawsze mogę dokonać wyboru. Nadal szukać... Zgłębiać. Za wszelką cenę z ciekawością podróżnika i naukowca, badać je...
Drugi człowiek jest do jakiegoś stopnia tajemnicą, czasem - pozostanie takim na zawsze. Jest błękitem morza i piaskiem pustyni, jest przestrzenią kosmosu z jej chłodem ale i bogactwem. Z jej czernią i światłem... Ale zawsze jest tajemnicą wartą zbadania, kimś cennym - właśnie - dla naszego, lepszego poznania... Byśmy mogli porzucić siebie - choć na chwilę. Dla zdrowia.
W ten sposób możemy ubogacać się i poszerzać swoje granice...
Komentarze
Prześlij komentarz