Chroniczne zmęczenie... Słabość. Towarzyszące nam lęki
i obciążenie. Odpowiedzialność, troska, zagubione aspiracje,
nasze marzenia, które odstawialiśmy na bok.
Cierpienie jakie odczuwamy, i wcale nie fizyczne. Ból wewnętrzny,
utrata ducha i mocy, brak wiary w naszą sprawczość, w kontrolę nad
całą sytuacją. Brak wiary w naszą niezależność, utratę siły.
Niemoc...
Czujemy się tak często, i czujemy, że jesteśmy sami.
Że tylko my “tak mamy”.
Czasem ktoś poda nam dłoń, ale my potrafimy dumnie odmówić,
cierpiąc w milczeniu całą niemoc - dalej, męcząc się niewypowiedzianie,
nie dzieląc się obawami czy też naszym obciążeniem. Organizm zaś,
nie wytrzymuje wiele, nie wszystko da się znieść, przejść nad tym
do porządku dziennego.
Obłaskawić, oswoić.
Choćby pierwotnego strachu, braku poczucia bezpieczeństwa,
braku więzi - nie oswoimy już nigdy...
Takie poczucie zawieszenia, braku równowagi... Ciągłej potrzeby posiadania
kogoś blisko, “pod ręką”, bezkrytyczne “uwiązanie się” na czyjejś szyi,
a nie - towarzyszenie, nie tylko pierwotne przywiązanie...
Dolegliwości dobijają nas, zawładną bezkarnie i ciałem,
i naszą psychiką, powodują też - tak już prywatnie - przekazywanie takiej
skazy dalej, na kolejne, trwające przy nas osoby... Słabsze, zależne...
Uniemożliwiają też autonomię i rozwój, odejście - uniezależnienie się,
przeżywanie pełnej satysfakcji, szczęścia, uniesienia, radości,
wewnętrznej spójności.
Uniemożliwiają też osiągnięcie prawdziwej niezależności.
Dręczymy więc i siebie, i tych, którzy jeszcze przy nas wytrwali -
bezpowrotnie ich tracąc, zniechęcając. Zadając ból...
Człowiek potrafi zmęczyć, zamęczyć drugą osobę,
prawie - na śmierć...
Komentarze
Prześlij komentarz