Usłyszeć słowa potępienia i ocenę czasem bywa bardziej zabójcze niż cios prawdziwą bronią. Kończy się nam amunicja lub kochamy autora tych słów, czy szanujemy - bo to nasz autorytet jest (był). Co rodzi w nas taka postawa???
Brak oparcia??? Nie, to koniec. Przekonanie, że zostało się samemu ale na polu walki, z odsłoniętą przyłbicą, przekonanie, że nie zostanie się już wspartym, zasłoniętym, odbarczonym od odpowiedzialności i innych ciężarów.
Kiedyś znajomy, w luźnej rozmowie o obciążających nas profesjach - on policjant, ja psycholog, rzucił: "- Wiesz, jak to się u nas mówi... Psychologu, radź sobie sam".
I pewnie tak jest w wielu miejscach i zawodach.
Nie ciągnąć innych w dół ze sobą i za sobą. Lec samemu, samemu w głębinie lec.
Obciążenia są czasem tak gigantyczne, że sprawnie i szybko znaczy też - tylko raz. Bez możliwości naprawienia błędu. Jak u sapera. To też znaczy, że czas podjęcia decyzji nie jest dowolny, jest jak odcięcie liny - liny ratunkowej lub balastu.
Dłuższa praca w takim natężeniu obciążeń, zdarzeń, w środowisku izolowanym od nagród a zagrożeniu upomnieniem czy karą generuje też strach i panikę przed popełnieniem błędu, pomyłki, przeciążenie odpowiedzialnością za wynik.
W pewnym momencie zaś obojętność - znieczulenie. Znieczulenie na to co jest wewnątrz mnie, co w moich - człowieka emocjach gości i co czuje inna osoba. Brak empatii, pustkę, wreszcie - jedną po drugiej - porażkę.
Tak rodzi się wypalenie.
Wypalenie w człowieku lub wypalenie w zawodzie jaki się wykonuje.
Brak oparcia??? Nie, to koniec. Przekonanie, że zostało się samemu ale na polu walki, z odsłoniętą przyłbicą, przekonanie, że nie zostanie się już wspartym, zasłoniętym, odbarczonym od odpowiedzialności i innych ciężarów.
Kiedyś znajomy, w luźnej rozmowie o obciążających nas profesjach - on policjant, ja psycholog, rzucił: "- Wiesz, jak to się u nas mówi... Psychologu, radź sobie sam".
I pewnie tak jest w wielu miejscach i zawodach.
Nie ciągnąć innych w dół ze sobą i za sobą. Lec samemu, samemu w głębinie lec.
Obciążenia są czasem tak gigantyczne, że sprawnie i szybko znaczy też - tylko raz. Bez możliwości naprawienia błędu. Jak u sapera. To też znaczy, że czas podjęcia decyzji nie jest dowolny, jest jak odcięcie liny - liny ratunkowej lub balastu.
Dłuższa praca w takim natężeniu obciążeń, zdarzeń, w środowisku izolowanym od nagród a zagrożeniu upomnieniem czy karą generuje też strach i panikę przed popełnieniem błędu, pomyłki, przeciążenie odpowiedzialnością za wynik.
W pewnym momencie zaś obojętność - znieczulenie. Znieczulenie na to co jest wewnątrz mnie, co w moich - człowieka emocjach gości i co czuje inna osoba. Brak empatii, pustkę, wreszcie - jedną po drugiej - porażkę.
Tak rodzi się wypalenie.
Wypalenie w człowieku lub wypalenie w zawodzie jaki się wykonuje.
Komentarze
Prześlij komentarz