Mieć słabość do kogoś, czy to źle, czy to choroba? Nie, niekoniecznie...
Jak przetrwać odrzucenie, zawiedzione emocje, marzenia... Jak otworzyć się na nowo. Pasztet, ktoś powie...
Wszedłem w związek, który boli, który mnie wiele kosztuje...
Czasami zastaje nas sytuacja, pakujemy się w rozbite małżeństwo, wychowujemy czyjegoś syna lub córkę spodziewając się wdzięczności i mając nadzieję na samo dobro. Na jakiej podstawie? Przecież zaciągamy zobowiązanie, ale płacimy cudzy dług.
Przez kolejny rok towarzyszyłam takiej rodzinie, takiej nierównowadze sił, takiemu odbijaniu piłeczki. Cierniom i kwiatom, lepszym i gorszym momentom. Towarzyszyć, także nie jest łatwo. Każda ze stron próbuje odreagować i przeżyć swoje niepowodzenia, odnieść się do obaw.
Cierpi się samotnie, ukrywa słabość. Sukcesy zaś nagłaśnia.
O tym, że za takiego rodzaju rozeznanie i wsparcie, taką obecność w historii rodziny płacę i ja, wiem i czuję od dawna.
Zwłaszcza porażki dotykają mnie bezpośrednio, próby ratowania są dla każdej strony sporu prowokacją, wyzwaniem, ingerencją. Z czasem - krzywdą, nietaktem.
System rodzinny broni się...
Robi to zawsze, robi raczej automatycznie...
Brany z zaskoczenia, system rodzinny konfrontowany z rzeczywistością, niszczy wszystko i wszystkich na drodze... Sumuje i kumuluje energię swoich członków, w czym jest nieobliczalny, silny, broni się sam.
Rodzina to w 80% matka i jej siła, lub jej bezsilność i wewnętrzny chaos. Razy rozdawane na oślep, bezkrytycyzm. Wszechogarniający strach, panika, ból, gorycz towarzysząca oddawanej władzy, jej utracie, utracie wpływu. Ucieczka w siebie. Panika i strach przed ewentualną utratą strefy wpływów.
Poczucie zagrożenia przeraża, unieruchamia lub też powoduje ogromną energię - energię wulkanu, niszczącego wszystko i wszystkich którzy pojawią się na drodze.
Krucha równowaga, odczuwany ciężar...
Matka, która się boi. Przerażona istota, jakiej trzeba się bać!
Jak mówił mi kiedyś ksiądz, duchowy opiekun seminarzystów - "Aneta, uważaj na siebie, nie kop się z koniem".. Ta ostrożność, wiele razy, uratowała mi skórę.
Jak przetrwać odrzucenie, zawiedzione emocje, marzenia... Jak otworzyć się na nowo. Pasztet, ktoś powie...
Wszedłem w związek, który boli, który mnie wiele kosztuje...
Czasami zastaje nas sytuacja, pakujemy się w rozbite małżeństwo, wychowujemy czyjegoś syna lub córkę spodziewając się wdzięczności i mając nadzieję na samo dobro. Na jakiej podstawie? Przecież zaciągamy zobowiązanie, ale płacimy cudzy dług.
Przez kolejny rok towarzyszyłam takiej rodzinie, takiej nierównowadze sił, takiemu odbijaniu piłeczki. Cierniom i kwiatom, lepszym i gorszym momentom. Towarzyszyć, także nie jest łatwo. Każda ze stron próbuje odreagować i przeżyć swoje niepowodzenia, odnieść się do obaw.
Cierpi się samotnie, ukrywa słabość. Sukcesy zaś nagłaśnia.
O tym, że za takiego rodzaju rozeznanie i wsparcie, taką obecność w historii rodziny płacę i ja, wiem i czuję od dawna.
Zwłaszcza porażki dotykają mnie bezpośrednio, próby ratowania są dla każdej strony sporu prowokacją, wyzwaniem, ingerencją. Z czasem - krzywdą, nietaktem.
System rodzinny broni się...
Robi to zawsze, robi raczej automatycznie...
Brany z zaskoczenia, system rodzinny konfrontowany z rzeczywistością, niszczy wszystko i wszystkich na drodze... Sumuje i kumuluje energię swoich członków, w czym jest nieobliczalny, silny, broni się sam.
Rodzina to w 80% matka i jej siła, lub jej bezsilność i wewnętrzny chaos. Razy rozdawane na oślep, bezkrytycyzm. Wszechogarniający strach, panika, ból, gorycz towarzysząca oddawanej władzy, jej utracie, utracie wpływu. Ucieczka w siebie. Panika i strach przed ewentualną utratą strefy wpływów.
Poczucie zagrożenia przeraża, unieruchamia lub też powoduje ogromną energię - energię wulkanu, niszczącego wszystko i wszystkich którzy pojawią się na drodze.
Krucha równowaga, odczuwany ciężar...
Matka, która się boi. Przerażona istota, jakiej trzeba się bać!
Jak mówił mi kiedyś ksiądz, duchowy opiekun seminarzystów - "Aneta, uważaj na siebie, nie kop się z koniem".. Ta ostrożność, wiele razy, uratowała mi skórę.
Komentarze
Prześlij komentarz