Przejdź do głównej zawartości

Dobry stres co to jest?

Czasem zdarza się że spotykamy się ze stresem jako czymś dobrym. Czynnikiem rozwoju i motywacji. Pasją i zachetą, skrzydłami które niosą. Bo zależy nam i inni dostrzegają ten ogień w naszych oczach.
Pewnego rodzaju zapałem, motywacją.... chcę być konkurencyjny, dobry i lepszy.... chcę się rozwijać. Robię coś szybciej i lepiej niż inni.
Dzielę się tymi umiejętnościami niechętnie i pozostaję sam - pułapka??? Czasem nią bywa.
Zapętlam się w perfekcjonizm, nie odpuszczam i przeciążam siebie. Chcę być niedościgła, profesjonalna w pełni. Nie mam czasu by odpuścić sobie, poczekać i odpocząć. Wziąć urlop, nie ja nigdy nie choruję.
Tylko dlaczego jestem sama, nie mam czasu dla bliskich i zapominam o urodzinie, rocznicy czy innym święcie.
Bo minęłam tę granicę, gdzie motywował mnie i napędzał bezpiecznie poziom pasji i zainteresowani, gdzie dawałam z siebie dużo.... lecz nie wszystko.
Gdy relaksowałam się przy grze towarzyskiej, rozmowie i książce, a nie myślałam o odłożonej pracy, liczbach i tabeleach. Gdy z koleżanką chciałam być na przerwie przy herbacie człowiekiem, nie maszyną. Gdy słuchałam innych.
Bo nie wiązałam spadku odporności, bólu brzucha, drżących rąk i powiek z pracą, ale z innymi kosmicznymi względami. Od kiedy się już nie uśmiecham i drażni mnie śmiech dzieci?
Dlaczego lubię w samochodzie tylko głośną, jednostajną muzykę i nie lubię zostać sama ze sobą? Nie myślę od dawna, nie zastanawiam się i nie planuję dalej, niż dzień czy dwa do przodu?
Tracę cenny czas, nie rozwijam się ale zarabiam.
Mam i posiadam. Duch mój gaśnie, lecz co mi tam duch.
Motywacja to coś, co dawno odeszło. Teraz są pazury, którymi trzymam się szczytu. 
W oczach nie ma ognia, ale iskry, które gasną. W sercu brak pasji, jest zawodowe "chcę i muszę", coraz mniej jest "lubię chodzić do pracy", cieszy mnie i rozwija.... Oddałąm jej serce. Teraz - oddaję ciało.
Cieniutka, czerwona linia.
Minęłam tę granicę....
Masz tak czasem???

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sprawdzanie się...

Kolejne egzaminy, próbne sprawdziany - dla licealistów - w bieżącym tygodniu próbne matury. Każdy chce się sprawdzić, przygotować, przeżyć coś na "próbę"... Nawet związek pomiędzy ludźmi, relację, spróbować z kimś być. A kto odpowie na pytanie: po ilu próbach jesteśmy gotowi, kiedy już możemy na prawdę... kiedy jest ten "dobry czas" naszej gotowości, pełni sił... Szkoła nie wyznacza tego, tak nam się wydaje ale przecież posługujemy się granicą wieku - dojrzałością, emocjonalną, wieku, barierą 18-stu lat... Każdy człowiek chce się sprawdzić, równocześnie uciekając najchętniej, przed ewentualnymi konsekwencjami tego, gdy przeżyjemy niepowodzenie, nie uda się, coś nam nie wyjdzie...  A potem wskakujemy w nowe, coraz nowsze relacje, związki, powtarzamy matury do skutku... Do jakiegoś założonego, idealnego wyniku... Tak, wynik. To jest to, co nas kręci, co nas zachęca lub powoduje, że oddajemy pola. To prawdziwy sprawdzian, każdy jest prawdziwy, wyjątkowy i ostat...

Recepta na stres i ból?

Każdy ma swój kosmos w domu, przeciążony obowiązkami, przynosi pracę ze sobą... Bliscy obecni przy nas patrzą i nie korzystają z tego, że jesteśmy z nimi. Inny świat?  Chyba nie, teraz to codzienność. Do pośpiechu i masy zaległości, zadań wykonywanych "po łebkach" dochodzi ciągłe poczucie, że z czymś jednak nie zdążyłam... coś mi umknęło. I ten ból głowy z napięcia, z pośpiechu i nie wiadomo jeszcze czego... niedospania, niewyleżanego przeziębienia, odkładanego - lub też przepracowanego - urlopu... definicja dzisiejszego rynku pracy. Brakuje nam do pierwszego, więc dodatkowa praca - zajęcia i nadliczbowe wykonania. Uroda naszego życia i zderzenie z rzeczywistością. Brak oparcia w innych a z czasem, niemożność lokowania go w sobie. Znieczulanie się, oddalanie się od własnych potrzeb lub zaprzeczanie im. I znów ból głowy, lekarstwo polecone przez farmaceutę. Nowy specyfik i nowa obietnica. Już same nie wiemy która. A potem te medialne i reklamowe statystyki, że migreny d...

Cudze buty

Ciasne, nie nasze... nie rozchodzone przez nas...  Używane, już ubrudzone. Przepocone i rozczłapane tak, że czasem spadają. Przy ucieczce - zwłaszcza. Może i dobre do nauki, do korzystania z "dobrej rady". Ot, nasze dziedzictwo. Niewygodne sytuacje, relacje i przeżycia. Prowokujące strach lub wywołujące naszą ucieczkę! Włosy na całym ciele stają nam dęba. Kończyny i plecy bolą od wysiłku, a my próbujemy napiąć się jeszcze bardziej, mimo iż organizm krzyczy: nie!!! Nie znaleźliśmy dla siebie niczego oryginalnego, a w naśladowaniu innych jesteśmy mistrzami. Robimy to, co inni i tak, jak oni. Przekształcamy się powoli w ten dziwny  i obcy wzorzec. Pracujemy często pomimo siebie i swoich pragnień, choć ciało mówi: dość, a umysł się prawie gotuje, eksploduje w środku. My - postanowiliśmy robić coś na przekór sobie, nazywając to "samodoskonaleniem".  Nie ograniczamy z każdym dniem tej ilości energii wkładanej w każdą wykonywaną czynność, nie przeliczamy też - czy i...