Niewiele dobrego kryje się w stresie... czy nie można skorzystać z wielu milszych aktywności i często odczuć to, co lubimy czuć. Radość, odprężenie i zadowolenie.... mieć poczucie, że zasłużyliśmy. My, on, ona.... po to trudzimy się, obciażeni i po łokcie urobieni... by choć na moment zanurzyć się....
Odnaleźć swój spokój i równowagę....
Sprawa cenna. Nawet bezcenna.
Ja uwielbiam wszelką aktywność, zmachana i umorusana, prawie bez dechu po godzinie aerobiku, popołudniu na nartach.... po kilku podjazdach i zjazdach na rowerze, wspinaczce..... tracąc oddech pod szczytem góry.... czuję. Czuję siebie, serce wali mi jak szalone. Boli wszystko. Palą mięśnie....czuję, że żyję.
Prawdziwie i do bólu. Do ostatniej kropli.
Odpocząć, lecz nie zasnąć. Nie przespać życia.... Wejśc weń całą sobą. Po nowemu, ze świeżym spojrzeniem, ze spokojem, i podniesionym czołem oraz jasnym wzrokiem...
I wiem, że jestem naprawdę... może gdzieś tam się kończy to, co mogę, moje "tu i teraz". To na pewno, ale przez krótką chwilę - brak mi tchu. Ze szczęścia. Zrzuciłam ciężar. Czuję się wolna jak ptak.
Równocześnie na kolanach- i lekka w tym samym momencie.
Oddaję to, co na kartku ciążyło jak .... dyby i kajdany na dłoniach, nogach.... jak pęta....
W tym zmęczeniu - wracam, wracam znów ja, a do mnie, moje siły.
I wiem, że wiele jeszcze mogę... I to, że nie jestem sama - wiem już na pewno.
Odnaleźć swój spokój i równowagę....
Sprawa cenna. Nawet bezcenna.
Ja uwielbiam wszelką aktywność, zmachana i umorusana, prawie bez dechu po godzinie aerobiku, popołudniu na nartach.... po kilku podjazdach i zjazdach na rowerze, wspinaczce..... tracąc oddech pod szczytem góry.... czuję. Czuję siebie, serce wali mi jak szalone. Boli wszystko. Palą mięśnie....czuję, że żyję.
Prawdziwie i do bólu. Do ostatniej kropli.
Odpocząć, lecz nie zasnąć. Nie przespać życia.... Wejśc weń całą sobą. Po nowemu, ze świeżym spojrzeniem, ze spokojem, i podniesionym czołem oraz jasnym wzrokiem...
I wiem, że jestem naprawdę... może gdzieś tam się kończy to, co mogę, moje "tu i teraz". To na pewno, ale przez krótką chwilę - brak mi tchu. Ze szczęścia. Zrzuciłam ciężar. Czuję się wolna jak ptak.
Równocześnie na kolanach- i lekka w tym samym momencie.
Oddaję to, co na kartku ciążyło jak .... dyby i kajdany na dłoniach, nogach.... jak pęta....
W tym zmęczeniu - wracam, wracam znów ja, a do mnie, moje siły.
I wiem, że wiele jeszcze mogę... I to, że nie jestem sama - wiem już na pewno.
Komentarze
Prześlij komentarz